5 filmów, których nie widziałaś, a warto nadrobić

Filmy ponadczasowe - takie lubię najbardziej. Filmy, które niezależnie od epoki, wywołają refleksje, wbudzą emocje, dadzą do myślenia. Filmy, które zostają w pamięci. Filmy, do których chce się wracać.

Oczywiście nie chcę tutaj wyjść na jakiegoś pyszałka, który uważa, że widział więcej niż wy! Chodzi mi o wspomnienie fimów, które są stare, starsze lub zakurzone. Jest wśród nich tylko jeden wyjątek.

Kolejność celowo przypadkowa. Filmowy czwartek czas zacząć!

1
Stalowe magnolie (1989)

I'm not crazy. I've just been in a very bad mood for forty years! - Weezer

Ten film kojarzy mi się zawsze z Wielkanocą. Nie tylko ze względu na fakt, iż scenariusz tak się zaczyna i kończy, ale także dlatego, że mniej więcej w tym okresie pokazują go w polskiej telewizji. Jeśli przegapiłyście, koniecznie nadróbcie. Wzruszający melodramat, na którym zawsze płaczę co najmniej dwa razy. Gwiazdorska obsada (m.in. Julia Roberts, Sally Field, Olympia Dukakis, Shirley MacLaine), przepiękna muzyka  i historia o przyjaźni, miłości, nadziei, wierze, chorobie i życiu. Mieszanka humoru i wzruszenia doprowadzają widza do śmiechu przez łzy...

2
Olej Lorenza (1992)

Kiedy cała nadzieja wydaje się być stracona, niektórzy ludzie liczą na cud.
Kiedy cały świat mówi, aby się poddać, niektórzy ludzie dokonują cudów na własną rękę.

Niesamowicie wzruszająca historia rodziców, walczących o dziecko. Scenariusz oparty na faktach z mistrzowską grą aktorską Susan Sarandon i Nick Nolte. Nie musicie lubić tych aktorów (osobiście nie przepadam), ale film jest warty obejrzenia. W cudowny sposób pokazuje wolę walki na przekór wszystkim. Niesamowity upór w imię miłości do dziecka. Wiara, gdy nadzieja jest znikoma. Oglądając ten film, przeżywasz każdą jedną emocję - gniew, złość, zaprzeczenie, smutek, zwątpienie, frustracja, miłość. Absolutnie piękny film.

3
Cyberbully (2015)

Film zaczęłam oglądać z nudów. To był jeden z tych wczesnowiosennych leniwych wieczorów. Poza tym byłam ciekawa innej odsłony Ary z Gry o tron. Wciągnęłam się od razu, prawdopodobnie ze względu na dość powszechny ostatnio temat hejtu w internecie. Uważam, że powinni ten film pokazywać w szkołach. Jest pełny emocji. Jedna aktorka i głos z komputera przeprowadza nas przez proces prześladowania w internecie. Pokazuje nie tylko skutki takich zachowań, ale kompletną ignorancję i brak świadomości osób hejtujących. Słowa na prawdę potrafią ranić! Cyberbully otwiera oczy na zagrożenia jakie niosą za sobą social media. To ten rodzaj filmu, który po obejrzeniu zostawia Cię w zawieszeniu z kłębkiem myśli w głowie.

4
Love story (1970)

What can you say about a 25-year-old girl who died? That she was beautiful and brilliant? That she loved Mozart and Bach? The Beatles? And me?

To dopiero historia miłosna z tragicznym zakończeniem. Wydaje mi się, że wszystkie późniejsze filmy, w których on kocha, a ona umiera, były oparte właśnie na tej ekranizacji. Ekranizacji opowiadania Ericha Sega. Muzykę na pewno kojarzycie - zawsze sprawia, że mam łzy w oczach. To nie jest jedna z tych sztampowych opowieści o miłości. To melodramat, który uczy, zachwyca i wzrusza...

5
Whatever Works (2009)

That's why I can't say enough times, whatever love you can get and give, whatever happiness you can filch or provide, every temporary measure of grace, whatever works.

Poleciłam 3 filmy ze śmiercią w tle, więc na koniec dawka uśmiechu. Celowo nie podałam polskiego tytułu (Co nas kręci, co nas podnieca), bo to właśnie oryginał w pełni oddaje przekaz filmu. Zapomnijcie o wszystkich dotychczasowych dziełach Woodego Allena. Ten jest mistrzowski. Świeta komedia. Humor sytuacyjny. Dialogi. Sarkazm. Cięte riposty. Jednocześnie prosty przekaz, który każdy powinien z tego filmu wynieść: rób to, co czyni Cię szczęśliwym - Whatever works!

Mam nadzieję, że przynajmniej jednego filmu z listy nie widziałyście! Pochwalcie się waszymi odczuciami. A jeśli szukacie więcej inspiracji, koniecznie zajrzyjscie na moje wcześniejsze wpisy:

10 najlepszych seriali, o których się mówi

10 filmów na jesienne wieczory

ENJOY! 🙂

  • Numer 1, 2, 4 znam. I zgadzam się, że warte obejrzenia

    • To jeszcze nadrób 3 i 5 i daj znać czy podzielasz moją opinię 😉

  • O widzisz, faktycznie 3 nie znam ((:

    Stalowe magnolie i Dolly Parton, to jeden z moich absolutnie ukochanych filmów. Chociaż nie tylko Dollly – one wszystkie są doskonałe 😉 Dzięki za przypomnienie, pewnie jak tylko wygospodaruję chwilę, to go znów obejrzę 😉

    • Ja Stalowe już widziałam kilka razy i chętnie do nich wracam.

  • To klasyki wyciągnęłaś z szuflady 😉

    • Klasyki trzeba czasami wyciągać z szuflady 🙂

  • Odważę się przyznać, że nie widziałam żadnego z tych filmów. Musze nadrobić zaległości 🙂

    • Więc ten wpis jest właśnie dla Ciebie 😉

  • Lubię takie wpisy! Wieczory filmowe ostatnio u mnie są częste 🙂 Allena widziałam, resztę zobaczę!

  • #TeamCyberbully

  • Faktycznie nie widziałam żadnego z nich. Chociaż przyznam się bez bicia, że rzadko oglądam filmy 🙂