postanowienia noworoczne

7 życiowych rad, z których warto skorzystać

Okres między Świętami a Nowym Rokiem jest u mnie strasznie leniwy. Z jednej strony próbujesz zmniejszyć rozmiar swojego żołądka i powrócić do normy jednego dania na obiad, bez 3 deserów i 2 dokładek. Z drugiej strony oddajesz się refleksji nad minionym rokiem, snując ambitne plany, które magicznie odmienią Twoje życie, na kolejny rok.

Jeśli załamujesz się faktem, że żegnasz stary rok bez spektakularnych osiągnięć, to pocieszę Cię. Osobiście nie mam się czym pochwalić jeśli chodzi o rok 2015. Był dla mnie przeciętny, żeby nie powiedzieć - słaby. Pewne decyzje podjęte jeszcze pod koniec 2014, a także wielkie nadzieje bez żadnego planu na 2015 rok poskutkowały morzem wylanych łez. W zasadzie powinnam się cieszyć z tego, że nie wpadłam w depresję, a to już sukces. Dryfowałam sobie niczym tratwa na spokojnym morzu, odbijając się raz na jakiś czas o małe wysepki genialnych pomysłów na życie. Zmian doświadczyłam całe mnóstwo, ale żadna z nich nie przyniosła konkretnych zwrotów w akcji głównie dlatego, że wciąż pielęgnowałam swoje rany.

Przełomem okazało się założenie bloga. Choć na początku kierunek był nieco inny niż ten, który obieram teraz, to jednak pisanie od serca pomogło mi lepiej wsłuchać się w siebie. Mam oczywiście momenty, że wydaje mi się, że ktoś tak nieogarnięty jak ja, kto zmienia się w ciągu miesiąca niczym kalejdoskop, powinien dać sobie spokój z publicznym pisaniem, ale regularne komentarze czy wiadomości utwierdzają mnie w przekonaniu, że nawet w chaosie można znaleźć sens.

Hej Graddd! Mialam dzisiaj troche wolnego w pracy i na spokojnie sobie przejrzalam Twojego bloga i... kurde, zazdroszcze samozaparcia i dazenia do lepszego 🙂 Mega sie to czyta i daje do myslenia, u mnie ostatnio byla mega deprecha, ale powoli jest lepiej i tym bardziej fajnie sie czyta, ze z dola mozna wyjsc, ze cos mozna zmienic w sobie, wyciagnac wnioski. Musze sie troche tego nauczyc, wiec bede dalej czytac :*

Emocjonalny ekshibicjonizm, który regularnie tu popełniam, pozwolił mi zrozumieć pewne rzeczy. Po pierwsze, za nasze szczęście jesteśmy odpowiedzialni tylko my sami. Obarczanie tym innych osób lub szukanie go w czynnikach zewnętrznych potęguje tylko naszą frustrację, a co gorsza, wpływa negatywnie na relacje z najbliższymi. Po drugie, człowiek nie jest wyspą - aby być szczęśliwymi, potrzebujemy otaczać się innymi ludźmi - właściwymi ludźmi. Po trzecie - bycie sobą bywa trudne, ale cholernie satysfakcjonujące, bo nie ma na świecie drugiej, tak wyjątkowej osoby jak ja czy Ty.

Wracając do refleksji nad mijającym rokiem. Jak już wspomniałam nie był dla mnie wyjątkowy. W pierwszym odczuciu chciałam powiedzieć, że zmarnowałam czas, ale z drugiej strony błędy, porażki, dołki czy ślepe zaułki są po to, by je wkońcu przeanalizować, ogarnąć i odbić się od dna. I tym była moja końcówka roku. Grzebanie we własnym wnętrzu oraz rozkładanie na czynniki pierwsze przyczyn moich stanów depresyjnych pozwoliło mi wyciągnąć życiowe wnioski.

Nie szukaj szczęścia na zewnątrz

Jak już wyżej pisałam, tu się powtórzę, bo to ważne. Konsupcjonizm, objadanie się, picie, przygodny sex, wskakiwanie ze związku w związek, namiętne oglądanie seriali to wszystko da Ci chwilową przyjemność, ale jeśli zadowolenie z życia nie wypływa z CIEBIE i TWOJEGO samopoczucia, pogłębi się tylko Twój smutek, zaczniesz podważać sens życia i wzrośnie ogólne zniechęcenie. Dlatego...

Wsłuchaj się w siebie

To na prawdę ważne, by zacząć słuchać wewnętrznego głosu. Nikt poza Tobą nie powie Ci, jak żyć i którą drogę wybrać. Jeśli czujesz, że coś jest nie tak, najprawdopodobniej tak jest. Jeśli wiecznie chodzisz podkurwiona, to nie dlatego, że Twój TŻ zostawia skarpetki na podłodze, współlokator znów nie pozmywał po sobie naczyń, a kot strącił ogonem Twój ulubiony wazon. Więcej pisałam o tym w poście O decyzjach, które warto podjąć z myślą o sobie

Zostaw przeszłość za sobą

Taki fajny tekst ostatnio gdzieś wyczytałam: jeśli stoisz jedną nogą w przeszłości, a drugą w przyszłości to znaczy, że sikasz na teraźniejszość. Łopatologiczne podejście jest zawsze najlepsze. Zamknij przeszłość za sobą, nie próbuj jej zmieniać, wyciągnij wnioski, ucz się na błędach. Przeszłość Cię ukształtowała, to fakt, ale to w dalszym ciągu od Ciebie zależy jak Twoje życie będzie układać się teraz i w przyszłości. Co do przyszłości - nie martw się niczym na zapas. Najczęściej zamartwiamy się rzeczami, które nigdy się nie przytrafią.

Zmiany zaczynaj od siebie

Nie od chłopaka, męża, dzieci, psa czy kota. Chcesz wyższy przychód? Poszukaj nowej pracy, zamiast czepiać się partnera, że za mało zarabia. Chcesz schudnąć? Przestań się objadać wieczorami i zacznij się więcej ruszać. Chcesz, by Twoje dzieci były szczęśliwe? Pokaż im na swoim przykładzie jak to zrobić. Chcesz mieć lepsze relacje ze swoją rodziną/znajomymi/kolegami z pracy, wyjdź pierwsza z inicjatywą i zmień swoje nastawienie. Nie oglądaj się na innych!

prostsze życie

Bądź odważna

Bo życie masz tylko jedno, a kto nie ryzykuje ten nie ma. Lęki nas blokują. Poza tym, czy to nie bez sensu, tak całe życie się bać?

Bądź niezależna

Czasami odwagi do zmian daje nam właśnie poczucie niezależności. Dlatego zawsze stój na własnych nogach. Nie uzależniaj się nigdy, od nikogo ani finansowo, ani emocjonalnie.

Nie marnuj czasu

Prokrastynacja jest jednym z nawyków, które na prawdę rujnują nam życie. Bo nam się wydaje, że wiecznie na wszystko mamy czas, a to bzdura. Dlatego przestań wszystko odkładać na jutro. Życie dzieje się teraz, a straconego czasu nigdy nie odzyskasz. (Zajrzyj na: Nawyki, które rujnują mi życie)

Nie żałuję niczego, co stało się w minionym roku. Nawet jeżeli nie był on spektakularny, to wyniosłam z niego cenną lekcję - to ja jestem kreatorką swojego życia i to ode mnie zależy jak będzie ono wyglądać. Będę to powtarzać przy każdej okazji jak mantrę, ale sama przez dłuższy czas tego nie rozumiałam. Wydawało mi się, że coś mi się od życia należy, czekałam, aż samo się stanie, oczekiwałam on innych, że zmienią moje życie na lepsze. Dziś porzucam to złudzenie.

  • O tak! Żyjmy sami swoim życiem. Nikt inny za nas tego nie zrobi.

    Bardzo dobry tekst – takiej dawki motywacji w jednym miejscu już dawno nie widziałam 🙂

  • Oj będę wracała do tego tekstu! Nie tylko po niezłą dawkę humoru, ale i po mocnego kopa, którego i mi czasem trzeba! 🙂 Świetnie się czyta!!!

    • Cieszę się i zapraszam ponownie 😉

  • „Za nasze szczęście jesteśmy odpowiedzialni tylko my sami” powinnam sobie to wytatułować aby ciągle o tym pamietac

    • Mnie też by się przydał taki tatuaż, bo zdarza mi się o tym zapominać. Choć miniony rok mnie już chyba nauczył, by być kowalem swojego losu.

  • Bardzo fajny pozytywny post! Większością tych rad sama się kieruję na co dzień. Dlatego uważam się za szczęśliwego człowieka 🙂 Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    • Pozdrawiam szczęsliwego człowieka! 🙂

  • Jeśli chodzi o mnie to był to rok wielu pozytywnych niespodzianek, zmian i oby ten był równie dobry a nawet lepszy. Co do rad to są niby znane ale niezwykle celne i dają pozytywnego kopa! 😉

    • Trzymam zatem kciuki, aby Twój rok był równie dobry a nawet lepszy 😉

  • Czasem własnie takiego roku potrzebujemy. Totalnie doła i smutku, żeby mieć się od czego odbić i z czym konkurować. I widzę, ze u Ciebie tak właśnie było! A ja życzę Ci teraz, żebyś te pozytywne zmiany wprowadziła w życie. Za rok staniesz w zupełnie nowym punkcie swojego życia, zobaczysz! 🙂

    • Jestem absolutnie pozytywnie nastawiona i wierzę, że wszelkie zmiany postawią mnie właśnie w nowym punkcie, tak jak mówisz 😉

      • Wierzę w Ciebie! 🙂 I zapraszam na moje #100dnimotywacji – taka odpowiedź na wszelkiego rodzaju wyzwania „30 dni do pięknej pupy”, bo ja chcę oczyścić umysł od zbędnego „muszę” i zrobić coś dla ciała i ducha 🙂

  • Też kiedyś pisałam o tym, że to my jesteśmy odpowiedzialni za nasze życie, w tym również szczęście (usłyszałam to od Briana Tracy). Możemy zrzucać wiecznie winę na innych, ale to nie zdejmie z nas odpowiedzialności.
    Zaraz przeczytam Twój tekst o nawykach, ponieważ sama ostatnio się za to wzięłam- za zmianę moich złych nawyków, też mam post na ten temat 🙂
    To na pewno będzie Twój rok- a wiesz dlaczego? Bo tego chcesz, a to już bardzo dużo 🙂

    • Nie wiem czemu gdzieś mi umknął Twój komentarz, więc przepraszam za zwłokę.

      Zrozumienie tego, że wina nie leży tylko w innych, a zmiany należy zaczynać od siebie, wymaga sporej dojrzałości, a przede wszystkim czasu. Trzymam kciuki za wyrabianie pozytywnych nawyków.
      A mój rok będzie mój, bo chcę – tu masz rację 😉

  • Dla mnie to chyba najwyższy czas na zostawienie przeszłości, bo czuję że mokro się robi tu gdzie stoję.

    • No to faktycznie, tym bardziej, że teraz zima. Jak to mokro zamarznie, to się przewrócisz i nabijesz bolesnego guza 😉