Dlaczego warto być niezależną

Zawsze ceniłam sobie niezależność. Jak jeszcze mieszkałam w Polsce to szczytem niezależności było dla mnie posiadanie samochodu. Kiedy tylko potrzebowałam gdzieś pojechać lub coś załatwić, brałam kluczyki, dokumenty i wskakiwałam za kółko. Mogłam jechać kiedy chcę, gdzie chcę i bez proszenia kogokolwiek o pomoc czy poświęcenie czasu.

niezależny
1. «niepodporządkowany komuś, czemuś, decydujący o sobie; też: świadczący o braku podporządkowania komuś lub czemuś»
2. «niebędący wyznaczonym, zdeterminowanym przez coś»
3. «wygłaszający bezstronne opinie, niekierujący się interesem żadnej grupy społecznej»
4. «nienależący do żadnej z rywalizujących partii»
(PWN)

Niezależność zawsze dawała mi poczucie wolności. Wewnętrzny spokój, który zapewniał mi nieograniczone możliwości w zależności od sytuacji. Niezależność wzmacniała moją pewność siebie, bo wiedziałam, że na sobie zawsze mogę polegać. Niezależność pomagała mi być przygotowana na każdą ewentualność i mogłam z niej dowolnie korzystać, kiedy tylko jej potrzebowałam.

Kiedyś tą niezależność utraciłam. Uwierzyłam, że zależność w związku to normalna kolej rzeczy i tak na prawdę jest jego nieodzownym elementem. Otóż nie. Pozostając razem wcale nie trzeba zatracać swojej niezależności.

Wiem, że my kobiety mamy tendencję do uzależniania się od naszych facetów. Wynika to przede wszystkim z silnej potrzeby akceptacji, bezgranicznej ufności oraz niekiedy niezdrowej miłości. Wydaje nam się, że jeżeli porzucimy nasze hobby, będziemy pracować mniej, a dawać w związku więcej, to przyniesie nam to wymierne efekty w relacji z partnerem. Niestety takie działania przynoszą odwrotne rezultaty. Robią się z nas męczybuły, bo nagle poza partnerem i jego życiem nie mamy nic. Robią się z nas nieszczęśliwe frustratki, które narzekają na swój związek, choć same ze sobą nie wytrzymałyby nawet tygodnia. Chciałybyśmy coś zmienić w swoim życiu, zapominając, że zmianę należy zaczynać od siebie.

W zdrowej niezależności chodzi przede wszystkim o to, by mieć swój kawałek podłogi. Nie chodzi o to by odrzucać pomoc i na wszystko reagować jak małe dziecko: JA SAMA! Chodzi o to, by się nie zatracać. By nie rezygnować z siebie i swoich planów po to, by się podporządkować.

Niezależnością jest:

  • posiadanie swoich oszczędności
  • pielęgnowanie swoich pasji
  • nie rezygnowanie z marzeń
  • dbanie o swoją pracę/karierę
  • doskonalenie swoich umiejętności
  • posiadanie własnego zdania
  • świadomość swojej wartości
  • umiejętność bycia sama ze sobą
  • przyjmowanie pomocy
  • zaufanie sobie
  • asertywność
  • świadomość, kiedy trzeba odejść, a kiedy walczyć

Co daje Ci niezależność:

  • wolność
  • pewność siebie
  • szczęście
  • spokój

Niezależność to coś, co możesz dać sobie samej. Nikt inny Ci jej nie da. To Ty musisz o nią zawalczyć i to Ty musisz się o nią troszczyć. Nikt Ci jej nie może też odebrać. Jeśli zdecydujesz się na oddanie komuś swojej niezależności, to TY ponosisz za to pełną odpowiedzialność.

28 comments

  1. Mygorgeouslife 11 stycznia, 2016 at 12:01 Odpowiedz

    Jak dobrze, że stworzyłaś ten wpis! Dla mnie niezależność w związku jest dokładnie taka, jak ją opisałaś. Nie chodzi o to, by za wszelką cenę pokazać, że świetnie radzę sobie sama, ale o to, by być sobą i nie stracić swojej osobowości na rzecz „wspólnej osobowości”. Wtedy jestem szczęśliwa i ja i mój partner;)

    • Gradowa 12 stycznia, 2016 at 00:00 Odpowiedz

      Dokładnie tak, tylko ze granica jest tak cieńka, że trzeba uważać, by nie przesadzić w którąś stronę. Zdrowa niezależność przynosi szczęście obojgu partnerom.

  2. MonotematycznaOna.pl 11 stycznia, 2016 at 13:35 Odpowiedz

    Jak we wszystkim tak w byciu niezależnym potrzebna jest równowaga 🙂 nie można przesadzić w żadną stronę, bo to nie przyniesie nic dobrego 🙂 Świetny tekst, bo mam wrażenie czasami zbyt wiele kobiet staje się zależnych żeby nie powiedzieć uzależnionych i to złe 🙂 bycie w związku to nie bycie w klatce 🙂 trzeba mieć własne cele, pragnienia i marzenia i do nich dążyć. 🙂

    • Gradowa 12 stycznia, 2016 at 00:02 Odpowiedz

      Niestety z tym własnie wiele kobiet ma problem. Stają się kameleonami i nagle budzą się, uświadamiając sobie, że coś utraciły. Na szczęście z odrobiną determinacji, swoją niezależność można odzyskać 😉

  3. Rosaline 11 stycznia, 2016 at 23:34 Odpowiedz

    Ostatnio tracę niezależność w jednej ze sfer, ale frustratką jeszcze nie jestem. Wiem jednak, że chwilowy brak niezależności może mi przynieść w przyszłości o wiele więcej, niż gdybym łapała się jej za wszelką cenę. Czasami z pewnymi przeciwnościami trzeba się pogodzić i właśnie nie frustrować się na siłę, a najlepiej mieć świadomość, że to stan przejściowy. 🙂

  4. Blogierka 12 stycznia, 2016 at 02:19 Odpowiedz

    Ja nie wyobrażam sobie utracić swojej niezależności! Co prawda nie samochodem ale rowerem dotrę tam gdzie chce, zarobki tez własne,własny job, jestem panią własnego losu i nie wyobrażam sobie żeby ktoś mi to nagle ograniczył- nawet facet! 😉

    • Gradowa 14 stycznia, 2016 at 09:23 Odpowiedz

      Ja sobie nie wyobrażam Ciebie zależnej od kogokolwiek, nawet kota 😉
      P.S. Jak widzę, że komentarz pojawił się w środku nocy, w ciemno wiem, że jest od Ciebie! 🙂

      • Blogierka 15 stycznia, 2016 at 02:59 Odpowiedz

        Hehe- no jak Ty mnie dobrze znasz! Obawiam się że ktoś musiałby wybierać: kot albo ja ;).
        ps. W nocy mam nareszcie czas żeby usiąść na tyłku i poczytać- polecam cisza i spokój 🙂

    • Gradowa 14 stycznia, 2016 at 09:20 Odpowiedz

      Absolutnie tak, bo niezależność to akceptowanie faktu, że nie wszystko jesteśmy w stanie zrobić samemu. Poza tym oprócz tych widocznych atrybutów niezależności, niezależność to także stan umysłu.

  5. Zielona Karuzela Kasia 16 stycznia, 2016 at 18:10 Odpowiedz

    Świetny pomysł na cykl, wręcz doskonały! 🙂 Swiadomość swojej wartości to chyba najważniejszy temat i jednocześnie największy problem wielu młodych ludzi, nie tylko kobiet. Ja nie wyobrażam sobie, że mogłabym zatracić siebie w małżeństwie, żyć tylko mężem i domem. Nie widzę powodu, dla którego mam odmawiać czegoś, co lubię albo na co mam ochotę, rezygnować z pasji, hobby. Frustracja gwarantowana! A „męczybuła” wchodzi na stałe do mojego słownika 😀

  6. Esencja 16 stycznia, 2016 at 23:04 Odpowiedz

    Bardzo fajny cykl i fantastyczny i jakże ważny manifest – niezależność! Najpierw walczymy o nią jako małe dzieci, potem jako nastolatki, po to, żeby w dniu 18 urodzin poczuć się jak dorośli. A potem czekamy jeszcze kilka lat na wymarzoną niezależność – przywilej dorosłych. Warto jednak dążyć i bronić swojej niezależności. Dzięki temu czujemy się pewniej, swobodniej, szczęśliwiej, pełniej.

Leave a reply