Kobiety kochające za bardzo

Dlaczego kobiety bardziej kochają mężczyzn niż siebie?

Pamiętacie scenę z SATC, kiedy Samantha rozstaje się z Richardem? Oddaje mu pierścionek, a jego "I love you" kwituje tymi słowami: "I love you too Richard, but I love me more". (KLIK)

Przez ostatni miesiąc wysłuchałam sporo historii z cyklu problemy damsko-męskie. Zadziwiające jak one wszystkie są do siebie podobne, chociaż każda z nich opowiedziana była przez inną osobę.

#1 Czy to jest przyjaźń czy to jest kochanie?

Kobiety bardzo często wpadają w pułapkę swoich własnych iluzji. Słyszą to, co chcą usłyszeć, analizują każde jego słowo, a gdy coś im nie gra, nie spytają wprost, nie wyjaśnią, tylko dopowiedzą coś sobie, przetłumaczą po swojemu i żyją w tej fantazji. Odtwarzają w myślach scenariusze, przewijając taśmę w przód i w tył, wycinając fragmenty, które nie pasują do ich wizji.

Tak się rodzi rozczarowanie. Bo nagle się okazuje, że on jednak wcale nie miał w planie związku, on po prostu dobrze czuł się w Twoim towarzystwie, lubił spędzać z Tobą czas, fajnie mu się z Tobą gadało. Dzwonił do Ciebie często, bo chciał usłyszeć Twój głos. Czasami się z Tobą przespał, ale przecież to tylko sex, którego oboje chcieliście po wypiciu butelki wina. Kilka razy bada teren, żeby się upewnić, że jesteś jego przyjaciółką, a Ty niczego nie podejrzewając, cieszysz się, że jesteś mu bliska. Któregoś dnia, gdy siedzicie przytuleni na kanapie, zupełnie niewinnie, informuje Cię, że poznał dziewczynę. Choć serce przestaje Ci bić, tracisz oddech, a oczy mimowolnie zalewają się łzami, Ty głeboko je przełykasz, by wykrztusić z siebie neutralne "Aha, to fajnie".

Wpadasz w mini depresję, bo uświadamiasz sobie jak wiele dla niego poświęciłaś. Olałaś przyjaciół, zaniedbałaś pracę, trochę więcej pijesz i zdecydowanie za dużo jesz. Wszystko w imię iluzji, którą starannie wyhodowałaś. On Ci nigdy nie powiedział, że Cię kocha, nie składał żadnych deklaracji, ale Ty mimo to łudziłaś się, że coś z tego będzie. Pozwoliłaś sobie na to, by zakochać się w kimś, kto nigdy nie potwierdził, że czuje tak samo. Wypełniłaś sobie pustkę w swoim życiu jego osobą, bo nie chciałaś być dłużej taka samotna. Tak bardzo go pokochałaś, że zapomniałaś o sobie. I teraz jesteś sponiewierana. Troszkę na własne życzenie.

#2 Ale ja go kocham!

Na początku jest wspaniale. Cudownie. Lukier, rzyganie tęczą i kolorowe jednorożce. Każde spotkanie jest magiczne, a pocałunkom mogłoby nie być końca. Uwielbiasz na niego patrzeć, jego uśmiech Cię rozbraja, a zapach przyprawia o ciarki na skórze. Tęsknisz po 5 minutach od rozstania, a w domu nie możesz się skupić, bo myślisz tylko o nim. Policzki bolą Cię od śmiania. Przed zaśnięciem wymieniacie milion wiadomości, a Twoja skrzynka pęka w szwach, bo każdego smsa żal Ci skasować. Spacery, trzymanie za ręce, wtulanie się, pierwsze "Kocham Cię" wypowiedziane zupełnie przypadkiem, gdy wychodzicie od znajomych z imprezy. Motylki w brzuchu i różowe okulary na nosie. Nie wierzysz w to, jaką jesteś szczęściarą!

Przepełnieni szczęśliwością postanawiacie ze sobą zamieszkać, by móc cieszyć się sobą non stop. Ty, choć widzisz go codziennie, czujesz, że masz go jakby mniej. Z jednej strony zapominasz, że z czasem to normalne, że musimy oddać się swoim obowiązkom, ale z drugiej irytuje Cię fakt, że on po przyjściu z pracy od razu siada do komputera i gra, na treningi chodzi 5 razy w tygodniu, a w weekendy obowiązkowo ogląda mecze w TV. Coraz trudniej namówić go na wspólny spacer, a gdy tylko chcesz coś pomarudzić, słyszysz "Oj Myszko...."

Zaczynasz wmawiać sobie, że to Twoja wina. Podążasz za schematem, który popełnia prawie każda, oddana miłości kobieta: zaniedbujesz swoje życie, a on staje się Twoim priorytetem. Uznajesz, że jeśli zrezygnujesz z dodatkowych zajęć, po pracy zamiast spotkać się z koleżanką wrócisz czym prędzej do domu, by czekać na niego z ciepłym obiadkiem to coś się zmieni - będziecie mieć dla siebie więcej czasu. Skutek jest taki, że on jest teraz całym światem i nie masz nic poza tym związkiem. Związkiem, który przestaje Cię satysfakcjonować, bo im bardziej chcesz go zamknąć w swojej klatce, tym bardziej on się z niej wymyka. Twoje poczucie własnej wartości spada do zera. Lekceważysz wszystkie niepokojące sygnały, powtarzając sobie jak mantrę: Ale ja go kocham! (Bardziej niż siebie.)

#3 Ja wiem, że mu zależy!

W końcu to on wyszedł z inicjatywą, żebyście zaczęli się spotykać. Od początku wiedziałaś, że coś między wami iskrzy, więc jego deklaracja była tylko tego potwierdzeniem. Sex jest taki cudowny, on jest taki czuły! Czasami tylko się uniesie i wtedy potrafi być niemiły. Ale Ty to rozumiesz, w końcu niedawno rozstał się z żoną. Biedaczek. Pamiętasz jak Ci się wypłakiwał ze zdrad swojej byłej żony? Tyle przeszedł... On Cię teraz potrzebuje, więc zgadzasz się na wszystko. Także na to, że widzicie się zaledwie raz na miesiąc (nie możesz od niego wymagać, aby przyjeżdzał do Ciebie częściej, skoro mieszka 5 godzin jazdy samochodem stąd) oraz na to, że gdy wraca do siebie, pisze jakby rzadziej i jeszcze na to, że gdy się zdenerwuje to sprawia Ci przykrość. Przestałaś o siebie dbać - nie jesz, nie śpisz jak trzeba, wyglądasz gorzej niż własna matka. Karmisz się obietnicami składanymi Ci przy każdej wizycie. Przekonana jesteś o tym, że jemu zależy. On po prostu potrzebuje więcej czasu. A to zdjęcie jakiejś dziewczyny podpatrzone u niego w komórce? Oj tam oj tam. To na pewno nic takiego. Faceci... Jemu zależy na mnie. Przyjeżdża do mnie raz w miesiącu, jest troskliwy i czuły (dopóki się nie wkurzy), a poza tym nie przeszkadza mu, że Twój rozwód nie jest jeszcze formalnie załatwiony. Jest taki wyrozumiały! Nie mogę na niego naciskać, żeby się nie zniechęcił. Będę cierpliwie czekać. Może jak skończę w szpitalu podłączona do kroplówki w wyniku niedożywienia, to wtedy będzie przyjeżdżał częściej. Ja wiem, że mu zależy!

3 historie jeden problem

Jak wszystkich tych historii wysłuchałam to zrobiło mi się cholernie smutno. Po pierwsze dlatego, że było mi ich żal, bo każda z nich jest taką fajną dziewczyną, ładną, zdolną i cholernie przez wszystkich lubianą. Po drugie dlatego, że każda z nich postępuje w ten sposób z jednego prostego powodu - strachu przed samotnością.

Dlaczego kobiety tak bardzo boją się samotności, że gotowe są odpuścić swoje życie dla faceta? Dlaczego wolą sobie wmówić, że wszystko jest ok, choć w środku rozpadają się na drobne kawałki a każdego dnia uchodzi z nich życie? Dlaczego nie umieją tego przerwać i postawić siebie na pierwszym miejscu? Dlaczego oddają swoje życie w ręce kogoś innego w imię 'miłości'?

Baby są głupie!

Patrząc na to tak całkiem trzeźwo, jedyne co przychodzi mi do głowy to stwierdzenie: jakie te baby są głupie! Może i tak, ale co jest głupiego w tym, że chcemy być kochane? Co głupiego jest w tym, że chcemy być dla kogoś ważne, więc poświęcamy się w taki sposób, jak chciałybyśmy być traktowane w zamian. Co głupiego jest w tym, że decydując się na miłość, pozbawiamy się swojej warstwy ochronnej, a w wyniku dysonansu pomiędzy rzeczywistością i oczekiwaniami, wychodzą na wierzch wszystkie nasze lęki, kompleksy i traumy?

kobiety kochające za bardzo

 

  • kochaj bliźniego swego, jak siebie samego. jak siebie. nie bardziej. myślę, że to nie tylko problem kobiet, ale również rodziców, którzy zapominają żeby najpierw zadbać o siebie. a przecież jeżeli rodzic nie będzie szczęśliwy to dziecko też nie, choćby nie wiadomo jak się starał i je rozpieszczał. facet też woli kobietę, która jest coś warta. ale jeżeli ona sama siebie nie ceni i pokazuje, że jej potrzeby i uczucia nie są ważne… zazwyczaj ludzie traktują nas tak, jak im na o pozwalamy. myślą o nas tak, jak sami o sobie myślimy. warto o tym pamiętać. i dbanie o siebie to nie jest egoizm. to jest w interesie wszsytkich. przecież szczęśliwy, usatysfakcjonowany człowiek o wiele więcej może dać innym.

    • Bardzo trafne spojrzenie na problem! Kobiety wchodzą w związki z jakimś bagażem problemów i oczekują, że mężczyzna je wyleczy. Koło się zatacza, bo one w siebie nie wierzą, facet traktuje je tak, jak one na to pozwalają, robią się nieszczęślwe i sfrustrowane, po czym całą winę zwalają na faceta. A przecież właśnie o to chodzi, jeśli nie kochasz siebie, nie pokochasz w zdrowy sposób nikogo innego, jeśli nie jesteś szczęśliwa sama ze sobą, to nie zaznasz szczęścia w związku.

  • Cholera ale trafiłaś w sedno ! Tylko mi powiedz jeszcze jak się z tego wyleczyć, tobie nosić cie na rękach i całować po piętach 😉 rozwodem? :p puszczam dalej :*

    • Na to nie ma jednego rozwiązania, bo choć sedno problemu jest podobne, to każda sytuacja jest inna ;/

  • Ehh, no czasem jak słysze zwierzeń znajomych to stwierdzam że serce to sadysta a mózg jest debilem. A budowanie poczucia własnej wartości na podstawie związku z inna osobą to najgorsze co można zrobić- bo co jak ten związek się rozpadnie?

    • No a to jest najczęstszy błąd, nie tylko kobiet, uzaleznianie swojej wartości od związku i uznania drugiej strony.

  • Miłość, która nie boli, istnieje. To super trudne, żeby ją rzeczywiście znaleźć, ale super piękne, kiedy się ją przeżywa.

    • Więc warto jej szukać 😉

  • Czytając te historie przypominają mi się moje złudzenia i doświadczenia sprzed lat. Na szczęście z biegiem czasu i kolejnych doświadczeń człowiek uświadamia sobie czego chce w życiu. Kiedy kobieta zaczyna kochać siebie i przestaje utożsamiać swoją wartość z posiadaniem mężczyzny u boku zaczyna też inaczej patrzeć na związki 🙂

    • Tak mi się teraz skojarzyło. Czy to nie ma troche związku z bajkami, które czyta się nam, gdy jesteśmy małymi dziewczynkami? Zawsze księżniczka czeka na księcia, jej całe życie kręci się tylko wokól tego i może być szczęśliwa dopiero wtedy, gdy książę ją odnajdzie i pocałuje. Presja społeczna każe nam się żenić, ale nikt nigdy nie pyta, czy my na ten związek jesteśmy gotowe. Czy umiemy być same ze sobą, by być z kimś innym…

      • Dokładnie! Presja społeczna sprawia, że jeszcze bardziej się zakręcamy w tym, że to od posiadania faceta u boku zależy ile jesteśmy warte. I przez to nieraz wybieramy byle kogo, byle tylko nie być same.

  • Znam kilka dziewczyn w typie tych, które opisałaś i nadal tkwią w tych związkach i jest mi ich żal.

    • Nie jest łatwo się z takich związków wyrwać. Ta decyzja musi nastapić w Tobie i często przychodzi z dnia na dzień.