Jak się pozbierać po rozstaniu z toksyną

No nie wyszło. No trzeba się rozstać. Shit happens jak to mówią. Bo czasami tak bywa. Bo czasami trzeba odejść, czasami kogoś pogonić, a czasami po prostu pogodzić się z faktem, że to nie miało racji bytu. Czasami to faceci okazują się dupkami, a czasami to z nas wredne suki. Taaak ja wiem, że boli. Wiem, że Ci smutno i ciężko. Wiem, że wylewasz morze łez, a Twoja głowa pęka od natłoku myśli i nieustającego pytania "DLACZEGO!?". Dlaczego ja, dlaczego on, dlaczego nie wyszło, dlaczego dałam się oszukać.

No więc pokochałaś gnojka. Teraz trzeba się pozbierać po rozstaniu. Taaak ja wiem, ja wiem, że jest ciężko, ale uwierz mi, że ani się obejrzysz, a będzie to tylko mało znaczącym wspomnieniem. Taaak ja wiem, że czujesz się oszukana i w ogóle jak on tak mógł postąpić. Mówił, że mu zależy, ale jednak nie zależało. Jeszcze się pewnie tłumaczy, że nie chciał Cię skrzywdzić i to dla Twojego dobra tak długo to ciągnął? Klasyk...

Najpewniej próbujesz szukać winy tylko w sobie. Biczujesz się za to, że zaufałaś, że oddałaś swoje serce na tacy, że tak bardzo chciałaś kochać i być kochaną, że nie zauważyłaś, że on ma nieco inne zamiary. Tylko czemu kurcze się za to non stop karzesz!? Krzyż mu na drogę! W zasadzie to powinnaś mu podziękować. To znaczy teraz się na niego trochę powkurwiaj, byle nie na siebie! Gnojek, dupek, drań, menda, idiota, patafian, frajer.  A najlepiej to wykrzycz te wszystkie określenia na jednym oddechu, najgłośniej jak potrafisz. Możesz w poduszkę, jeśli nie chcesz, by sąsiedzi usłyszeli i uznali, że zwariowałaś. Pomogło? Nie? No to jeszcze raz!

Jak się pozbierać po rozstaniu

Skoro już ustaliłyśmy fakty, a fakty są takie, że wkręciłaś się w związek bez przyszłości to teraz czas się pozbierać i wrócić do świata żywych. No tak, bo jak na Ciebie patrzę, to wyglądasz co najmniej jak jakiś duch - podkrążone oczy od płaczu, pustka w głowie i ogólna niechęć do życia. No sorry, ale dlaczego dałaś komuś prawo, by odchodząc zabrał Ciebie ze sobą? To znaczy Twoją pewność siebie, uśmiech i urok osobisty? Odszedł to ok, ale Ty tu jesteś. I zostań. I bądź. I żyj. Nie poddawaj się. Pamiętasz jaka byłaś przed tym niefortunnym epizodem związko-podobnym? To ja Ci przypomnę:

Zaczęłam tę feralną znajomość będąc silną, niezależną i bardzo pewną siebie kobietą. Przez to, że zaufałam mu bezgranicznie, straciłam to wszystko. Dałam się omamić i dostosować. Chcę znów być taka, jak byłam!

Kochana! Ty wciąż taka jesteś! Ja wiem, że życie nie zawsze rozpieszcza, ale Ty na prawdę jesteś super fajną wartościową osobą! Masz w swoim otoczeniu ludzi, którzy Cię doceniają i lubią taką jaką jesteś. Twój urok osobisty i pozytywna aura przyciąga wielu, musisz to tylko na nowo zauważyć i docenić.

Nie jesteś durna, głupia ani naiwna. Jesteś kobietą, która tak jak my wszystkie, chce kochać i być kochana.

Otrzyj łzy, weź głęboki oddech, przemyj twarz zimną wodą, spojrzyj w lustro i uśmiechając się do siebie, przyznaj, że to była lekcja, z której wyciągniesz wnioski na przyszłość. Nie, to wcale nie oznacza, że już nigdy nikomu nie zaufasz. To oznacza tylko tyle, że nie dasz się 'omamić i dostosować'. Będziesz siebie cenić i szanować. Zawsze. Nieustannie.

Dość rozgrzebywania i analizowania. Zamknij ten rozdział i idź do przodu. Ja wiem, że potrafisz. Wiem, że dasz radę. Główka go góry! 😉

POUR YOURSELF A DRINK
PUT ON SOME LIPSTICK
AND PULL YOURSELF TOGETHER
/ELIZABETH TAYLOR/