To co najważniejsze, czyli kochać czy być kochanym

Świat nie jest sprawiedliwy. Życie nie jest sprawiedliwe. Miłość nie jest sprawiedliwa. Zawsze jest tak, że ktoś chce bardziej, kocha mocniej, daje więcej. Jednak koniec końców, życie to sztuka kompromisów, wyborów i przychodzi taki czas, że trzeba zdecydować, co jest dla nas ważne a co ważniejsze.

Kochać czy być kochanym?

Życie doświadcza nas w różny sposób i czasami w obronie przed kolejnym zranieniem i rozczarowaniem postanawiamy, że łatwiej jest nie czuć nic. Wyrzekamy się więc wszekich emocji. I jest spoko na jakiś czas. Bezpiecznie. Komfortowo. Sielankowo. Ale do czasu. Prędzej czy później odzywa się w nas jakiś brak. Jakaś pustka. Jakaś frustracja spowodowana emocjonalnym głodem. Chcemy czuć. Odczuwać. Uświadamiamy sobie, że w tej całej ludzkiej egzystencji nie chodzi o to, by wiecznie unikać cierpienia. EMOCJE są czymś, co nakręca nas w życiu.

Związki z rozsądku są podobno najtrwalsze, ale czy szczęśliwe? Związki z miłości przynoszą najwięcej spełnienia, ale czy są szczęśliwe? Byłam w obu i z perspektywy czasu muszę jednak przyznać, że jako niepoprawna romantyczka wolę opcję drugą. Tak wiąże się to z bólem, niejednokrotnie rozczarowaniem, walką i ciężką pracą, ale jednocześnie wiem, że nie chcę całe życie trwać w pustce. Emocjonalnej pustce. Mieć komfort, ale tęsknić za uczuciem. Mieć spokój, ale tylko w snach odnajdywać radość. Ale czym właściwie jest ten spokój!?

Spokój serca.

Zajęło mi sporo czasu, by przekonać się, że moje poczucie bezdomności bieże się właśnie stąd, że nie mam przy sobie TEJ osoby, która jest moim domem. Wiecie, możecie przemierzyć cały świat, rodzinne miasto nazywać domem, ale jeśli Twoje serce zgubiło się gdzieś podczas tej wędrówki, to swoje miejsce odnajdziesz dopiero przy TEJ osobie, której serce oddałaś lub chcesz oddać. Nie ważne gdzie, ważne że z Tobą.

Nie można mieć wszystkiego.

Oglądałam ostatnio film „Zakochany bez pamięci”. Dwoje zakochanych. W pewnym momencie przerasta ich życie we dwoje. Kłótnie, problemy, rozczarowania. Postanawiają się rozejść. Nie dlatego, że przestali się kochać. Pogubli się w tych negatywnych emocjach, żalu i codzienności. Clementine postanawia usunać byłego chłopaka z pamięci. On idzie w jej ślady, ale podczas całego procesu usuwania wspomnień uświadamia sobie, że ta miłość była najważniejszym doświadczeniem w jego życiu. Próbuje więc zatrzymać działanie eksperymentu. Pomijając juz szczegóły całej historii, odnajdują się w sytuacji, by znów do siebie wrócić. Targają nimi sprzeczne uczucia. Strach pomieszany z ekscytacją. Clementine ostrzega Joela, że prawdopodobnie wszystko potoczy się podobnie, ona się nim znudzi i ewentualnie się rozstaną. Ale on odpowiada ‘ok’, bo pomimo ryzyka, chce te pozytywne emocje przeżyc jeszcze raz.

Rozmawiałam kiedyś z pewną 60-latką. Wraz z mężem przenosi się niedługo do ciepłych krajów. Nie jest tym faktem zachwycona, bo dobrze jej tu gdzie jest teraz, ale mówi do mnie tak: nie wyobrażam sobie zycia bez niego. On jest trudnym czlowiekiem, ja to wiem. Czasami tak się kłócimy, że mam ochotę go rozszarpać, ale kocham go takim jaki jest. On jest miłością mojego życia, dlatego nie ważne gdzie będę, ważne że z nim.

Amen.