Mama przeczytała mojego bloga #2

Zdaję sobie sprawę z tego, że blogi nie są dla każdego i faktycznie wiele osób podziwia mnie za moją szczerość i odwagę w dzieleniu się swoimi uczuciami i doświadczeniami w taki otwarty i bezpośredni sposób. Niemniej pisząc te wszystkie teksty, tak jak juz chyba wcześniej wspomniałam, uświadomiłam sobie, jak ważne jest pisać o czymś, co tak na prawdę poniekąd siedzi w każdym z nas. Wiem jak wspierające jest móc poczytać, że ktoś ma podobne odczucia na dany temat. To dodaje otuchy, że nie jesteś osamotniona w swoich problemach. Jakże często dostaję komentarze w stylu: 'ten tekst jest o mnie', choć przecież ja opisuję siebie! To mnie cieszy i choć ostatnio troszkę rzadziej piszę nowe artykuły, wiem, że nie mogę już bloga porzucić. Muszę trzymać się obranego tematu i rozwijać go jak najlepiej.

Sama nie wiem, czy bałam się Twojej reakcji na mojego bloga ze względu na siebie czy ze względu na Ciebie. Tak, bałam się, że nie zrozumiesz tego wszystkiego, co piszę. Tak, bałam się, że to wszystko może Ci się wydać przesadzone i niesprawiedliwe, a wystawianie swoich problemów pod publiczną ocenę, wysoce ryzykowne. Ale stało się tak jak miało się stać i może w odpowiednim momencie, bo okazało się, ze jednak jestes na to wszystko gotowa, z czego niezmiernie się cieszę a jednoczesnie jestem pozytywnie zaskoczona a jednoczesnie też dumna. Myślę, że moi czytelnicy pozazdroszczą mi wyrozumiałej mamy, pomimo dość często byłam dla Ciebie surowa.

Nie mogę Ci obiecać, że moje surowe teksty już się nie pojawią, bo mam poczucie, że nie wszystko rozgrzebałam wystarczająco. Mogę Cie jednak zapewnić, że niezależnie od tego jaki temat poruszę, wewnętrznie mam w sobie większe zrozumienie dla Ciebie i Twojego postępowania. To taki troche rachunek sumienia, ktory ja teraz wystawiam Tobie. Nie widzę w tym nic złego, ale wiem, że jest to dość trudne doświadczenie, przyjmować na klatę krytykę ze stronę swoich dzieci. Pamiętaj, że ja nie robię tego z nienawiścią w sercu. Wręcz przeciwnie. Jest we mnie miłość pod gruzami tych wszystkich negatywnych emocji, które powstały we mnie w wyniku Twoich zachowań, słow, decyzji, reakcji. Niejednokrotnie pisząc swoje teksty miałam łzy w oczach. Niejednorotnie po napisaniu artykułu czułam się strasznie przygnębiona i bardzo potrzebowałam pobyc sama ze sobą, by przetrawić to wszystko, co z siebie wyrzuciłam. Ja myślę, że Ty to wszystko widzisz i rozumiesz. Tak jak mi napisałaś w pierwszym mailu - piszę mądrze, no ale tylko w ten sposob na prawdę mogę sprawić, by inni zrozumieli skąd się to wszystko u mnie bierze, a jednocześnie nie czuli że pochodzę z patologicznej rodziny 🙂 To mi się chyba jednak udało.