Jak toksyczny związek pozwolił mi odkryć siebie

Kiedyś czułam się dobrze, będąc emocjonalnie wykorzystywana.

Myślałam, że to w porządku, gdy moi byli partnerzy nie okazywali mi szacunku, ignorowali moje potrzeby, porównywali mnie do innych.

Uznałam, że nie przeszkadza mi, że przestali się do mnie odzywać bez wyraźnych powodów lub karali mnie zachowaniem pasywno-agresywnym, gdy wyraziłam otwarcie swoje zdanie.

To było prawie ekscytujące, że musiałam ciągle im udowadniać, że jestem warta ich miłości i uwagi.

To było dla mnie normalne. Czułam się jak w domu ...

Kiedy byłam nastolatką, nie wiedziałam, dlaczego czułam się tak nieswojo.

Może dlatego, że nie pozwalano mi wyrazić gniewu - złość piękności szodzi - słyszałam.

Może dlatego, że nie mogłam powiedzieć, że jestem zmęczona po długim dniu w szkole - usłyszałabym, że jestem zbyt młoda, aby czuć się zmęczona.

Może dlatego, że mówiono mi także inne rzeczy: "To mogło to przydarzyć się tylko Tobie!" lub "Jak możesz tego nie wiedzieć?" lub "Ludzie będą się z Ciebie śmiać!".

Przez całe dzieciństwo czułam wstyd i poczucie winy za wszystko, co zrobiłam lub nie zrobiłam. Uwierzyłam też, że aby być kochaną i docenianą, muszę być lepsza lub robić więcej, co dla mnie oznaczało jedno - nie jestem wystarczająco dobra.

Tylko że, ja naprawdę chciałam zrozumieć, co jest nie tak i jak naprawić tą sytuację, ponieważ głęboko w środku czułam się spoko osobą!

Psychologią zaczęłam się interesować zaraz po ukończeniu szkoły średniej. Pewnego dnia, zupełnie przypadkowo, znalazłam artykuł o narcyzmie. Kiedy go przeczytałam, byłam podekscytowana! Pomyślałam: to jest to! Moja mama jest narcystką! Teraz muszę jej tylko powiedzieć, co jest z nią nie tak, żeby mogła uzyskać pomoc i wszystko będzie świetnie!

Pokazałam jej więc ten magazyn i radośnie ogłosiłam, że powinna go przeczytać i poddać się terapii!

Jak możecie się domyślić ... nie poszło po mojej myśli...

Mama przestała ze mną rozmawiać, powiedziała mojemu bratu, że oskarżyłam ją o bycie wariatką, a cała moja rodzina zmusiła mnie do przeproszenia mamy za to, że ją obraziłam ...

Musiałam porzucić genialny pomysł naprawy mojej narcystycznej matki. Ja jednak wciąż szukałam odpowiedzi...

Co się wydarzyło dalej? Nieświadomie stałam się magnesem dla innych narcyzów. Wyniesiony z domu wzorzec sprawił, że emocjonalne 'znęcanie' kojarzyłam z miłością i troską. Skakałam z jednego toksycznego związku do drugiego, podjęłam się terapii, przeprowadziłam się do innego kraju, a nawet uciełam kontakt z mamą do minimum. Ale ... to mój ostatni toksyczny związek pomógł mi odkryć prawdę.

Był moją bratnią duszą z piekła rodem, która wywołała u mnie wszystkie traumy z dzieciństwa. Mieliśmy ze sobą wiele wspólnego, ale co najważniejsze - czułam sie przy nim znajomo, ponieważ traktował mnie dokładnie tak jak moja mama - karanie milczeniem, pasywno-agresywność, niekonsekwentne poświęcanie uwagi, oraz okazjonalne okazywanie miłości i troski. Kiedy przeżywałam z nim traumę „bycia wiecznie niewystarczającą”, poświęciłam także trochę czasu, aby zajrzeć w głąb siebie.

Po przeczytaniu wielu książek i obejrzeniu wielu filmów na temat narcystycznego zachowania odkryłam, że nie muszę żyć jak ofiara mojej narcystycznej matki. Uświadomiłam sobie, że chęć bycia kochaną i docenianą nie jest przestępstwem. Zrozumiałam, że nie muszę być skazana na toksyczne relacje. Miałam wybór. I zdecydowałam, że chcę być traktowania z miłością i szacunkiem.

Gdzie jestem teraz?

Jestem na drodze do miłości własnej, wyrozumiałości dla siebie samej i rozwoju osobistego. Ponieważ ... Nie lubię być wykorzystywana.

Chociaż jako dziecko uwierzyłam, że muszę non stop udowadniać, iż jestem godna miłości, wiem teraz, że zasługuję na to, by być kochaną taką jaką jestem bezwarunkowo.

A ja jestem silna, jestem warta miłości, jestem wystarczająca.