Warto było przebierać, by trafić na ideał

Nie wiem za co uwielbiam go najbardziej. Za sarkastyczne poczucie humoru, optymizm i pozytywną energię, czy za karmienie ciasteczkami. Na pewno za to, że jest po prostu dobrym człowiekiem, a ja przy nim czuję się sobą.

Od razu była między nami chemia. Od razu czułam, że to Ten. Ja wiedziałam, że nie ma lepszego, on wiedział, że nie znajdzie lepszej. Zaiskrzyło. Imponowała mu moja szczerość i odwaga w mówieniu tego, co myślę. Mnie urzekł pewnością siebie i błyskotliwością. Było jasne, że będzie z tego coś poważnego.

Warto było przebierać, by go w końcu odnaleźć.

Lubię, gdy wysyłamy sobie maile w ciągu dnia. Błachy temat potrafimy obrócić w kabaret, z którego oboje mamy niezły ubaw. Żarty są zawsze na wysokim poziomie. Sarkazm. Inteligencja. Dowcip.

Lubię, gdy pyta mnie o radę. Znaczy, że liczy się z moim zdaniem i opinią, i choć nie zawsze we wszystkim musimy się zgadzać, to koniec końców obie strony są zadowolone.

Cieszy mnie, że wspiera moje mocne strony i pomaga w walce ze słabościami. Wiem, że mogę się do niego zwrócić z problemem, a on pomoże mi go rozwiązać, nie narzucając swoich racji.

Śmieszy mnie, gdy przywłaszcza sobie moje pomysły. On wie, że to ja coś wymyśliłam, ale droczy się ze mną i geniusz przypisuje sobie. Nie przeszkadza mi to. Świadomość że mnie ceni, jest wystarczającą nagrodą.

Mówi 'dziękuję', kiedy ja tego nawet nie oczekuję.

Wie, kiedy powiedzieć 'przepraszam'.

Ufa mi, choć musiałam sobie na to zapracować, ze względu na złe doświadczenia jakie miał w przeszłości.

Nasze rozmowy dają mi motywacyjnego kopa, tak że po prostu chce mi się chcieć.

Sprawia, że czuję się wyjątkowa. Docenia moją obecność, dzięki czemu wiem, że jestem ważna i potrzebna.

Brzydzi się kłamstwem i jest uczulony na głupotę. Nazywa idiotów po imieniu i nie traci na nich czasu. Wyznajemy podobne wartości.

Choć nasza relacja jest czysto profesjonalna, czasami odbieram go jak ojca. Jest człowiekiem, którego cenię za kierowanie się zasadami, ale przede wszystkim dobre serce, skryte pod maską twardziela.

Jego żona jest mi wdzięczna. Mówi, że odkąd mnie poznał jest mniej zestresowany. I dobrze, bo wszystko co robię, robię dla jego dobra i interesu. Nawet wtedy, a może zwłaszcza wtedy, gdy się z czymś nie zgadzam.

Przy nim jestem sobą. Dzięki niemu daję z siebie to, co we mnie najlepsze i na każdym kroku przypominam sobie dlaczego to właśnie mnie zatrudnił.

Warto było przebierać w ofertach pracy by ostatecznie trafić na niego. Oczywiście ma swoje wady, bo tak na prawdę nikt nie jest ideałem, ale generalnie każdemu życzę takiego szefa. Mój szef zdecydowanie zasłużył na miano 'szefa roku'! I geniusza roku też, za zatrudnienie mnie 😉

  • hehe, tak czytam- o nowa miłość!
    a tu TADAM! Szef 😀

    • Surprise Surprise 😉

      • ale maga ze taki szef Ci się trafił btw! 🙂

  • Hahaha no widzisz, prawie się nabrałam…. szef. 😉

  • Haha 😀 Nieźle, też się prawie nabrałam 😀 Gratuluję szefa! 🙂

  • no tego sie nie spodziewalam ;))