LISTOPAD 2015 BYŁ SPOKO, czyli Pozytywności i Link-Link Park

Nigdy w sumie nie robiłam podsumowań miesiąca, ale zainspirował mnie wpis Ani z bloga London-Lavender. Poza tym sporo się w listopadzie działo, przynajmniej z mojego punktu widzenia, czym chciałabym się z wami podzielić.

Ja też tak mam

Przede wszystkim niezmiernie cieszy mnie każdy komentarz pod moimi postami, zwłaszcza te w stylu “ja też tak mam“. Zapewne znacie to uczucie, kiedy wydaje się wam, że tylko wy przeżywacie niektóre problemy jak mrówka okres lub z pewnymi sytuacjami po prostu sobie nie radzicie. Dobrze jest wiedzieć, że ktoś inny miewa podobnie. To dodaje otuchy, a jednocześnie motywuje, by jednak szukać rozwiązania, a nie rozkładać bezradnie ręce. JA CHCĘ BYĆ DLA WAS WŁAŚNIE TAKĄ OSOBĄ. Dlatego mogę powiedzieć, że listopad rozświetlił mi w głowie obraz tego, jak chcę, aby wyglądał mój blog.

To-do or not-to-do

Moja listopadowa to-do lista została zrealizowana częściowo. Nie uznaję tego jednak za porażkę, bo niektóre postanowienia była raczej długoterminowe lub bardziej czasochłonne niż przewidywałam. Zrobiłam porządki w szafie, pozbywając się 60% niepotrzebnych ciuchów. Chodzę regularnie na siłownię (3-4 razy w tygodniu). Dbam o siebie bez wymówek, choć wciąż muszę popracować nad jakimś harmonogramem. Obejrzałam film Słodki Listopad, a nad postanowieniami noworocznymi popracuję w grudniu. 

Wrzuciłam na luz

Okazuje się, że wyluzowanie nie jest łatwą sprawą, ale mocno nad tym pracowałam. Najbardziej ucieszyły się z tego chyba moje koty, bo mniej na nie wrzeszczę i nawet pozwalam przesiadywać na parapecie w kuchni 🙂 Fish też zadowolony, bo nim zacznę zrzędzić, miło s u g e r u j ę 🙂 Wykazuję też większe zrozumienie dla różnic między nami i zamiast ciskać się, że coś jest nie po mojemu, próbuję rozmową dojść do kompromisu. To wychodzi na plus i dla mnie i dla niego i dla naszego związku.

Wrzucenie na luz związało się również z moim weganizmem. Nie jestem już chodzącym wegańskim oszołomem. Zdarza mi się zjeść coś wegetariańskiego i nie robię z tego halo. “Teściowa” się biedna przejmuje, że co ona na święta ze mną zrobi. Zapewniłam ją, żeby się mną nie przejmowała, bo jedyne czego na pewno nie tknę to indyk i inne mięsne potrawy. I jest spoko. Żyję i daje żyć. W dalszym ciągu kupuję tylko wegańskie produkty, ale nie chcę już sobie przypinać żadnej etykietki. Fajnie o tym pisała kiedyś Blimsien (https://blimsien.com/i-have-a-name-but-i-have-no-label/)

Strachy na lachy

Udało mi się pokonać niektóre z moich lęków.

  • Zagadałam do prowadzącej fitness – przedstawiłam się i pochwaliłam jej zajęcia – ż y j ę!
  • Poszłam na basen, mimo swoich obsesji, że w stroju kąpielowym wyglądam jak foka – było super –
    ż y j ę.
  • Wyżaliłam się koleżance ze swoich smutków, choć zwykle jestem osobą, która mówi na wszystko “I’m fine” – ulżyło mi, inaczej spojrzałam na problem – ż y j ę! I to nawet lepiej!
  • Spotkałam się na kawie z Kasią (z bloga extravegance.com), która mnie czyta i zagadała do mnie na fb – świetnie spędziłam czas i zgadnijcie co – ż y j ę!

To jednak prawda, że pokonywanie lęków wiąże się z fajnymi doświadczeniami, a życie zaczyna się poza naszą strefą komfortu. Będę kontynuować tą praktykę w grudniu.

Pozytywności, czyli pozytywne wiadomości

  • Fish przygotował dla nas kolację przy świecach, w środku tygodnia! To chyba efekt mojego wyluzowania 🙂

    gradowa.pl
  • Przeniosłam swój kącik biurowy do sypialni – jest sto razy lepiej! 🙂

    gradowa.pl
  • Napisała do mnie koleżanka, z którą rozstałyśmy się w niezgodzie jakieś 2 lata temu. Fajnie jest się godzić, gdy ktoś na prawdę żałuje i przeprasza.
  • Magda z bloga Madziof wspomniała o mnie na swoim fanpejdżu. Takie komentarze dodają skrzydeł!

    Dzisiaj opowiem Wam trochę o najnowszym nabytku na mojej liście. Mowa tu o blogu Gradowa. Jeden z postów u niej na blogu był mi bardzo bliski i tak kolejno zaglębiałam się w kolejne teksty. Śmiałam się i płakałam razem z autorką. To, co mnie w niej zachwyca to, że pisze szczerze, bez niepotrzebnych ubarwień mówi tak, jak jest. Kiedy czytam różne blogi, mam wrażenie, że ta szczerość na blogach gdzieś powoli zanika. Warto powrócić do korzeni i przypomnieć sobie, jaką wartość niosą blogerzy. Tą wartość bez wątpienia znajdziecie na stronie Magdy. Kolejną rzeczą, która mnie pozytywnie zaskoczyła to profesjonalizm Magdy, czyli własna domena, estetyczny i przejrzysty szablon oraz intuicyjna nawigacja na stronie — to lubię

  • Odkryłam, że mam Resting Bitch Face i zostałam wywołana do tablicy przez Berenikęgradowa.pl

LinkLink Park

Listopad na blogu Gradowa.pl

[su_posts template=”templates/teaser-loop.php” id=”7970,7979,7995,8002,8013,8022″ posts_per_page=”6″ tax_term=”166,1,156″ tax_operator=”0″ order=”desc”]

Blogi, które czytam namiętnie:

Krótki Poradnik o tym, jak się ogarnąć

Lepiej myśleć, niż nie – bo w życiu chodzi o to, żeby nie być idiotą

Blimsien, co dziewczyńsko inspiruje

Volantification – bo mądrze gada pisze

Gradowa poleca:

Film: “Moje życie beze mnie” – tak apropos listy before I die

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=fGqjRKtHI_A” width=”300″ height=”200″]

Muzyka: Grubson “Nie jestem” – świetny tekst, świetna muzyka

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=qUeEeIGwGhg” width=”300″ height=”200″]

 

Tekst do poczytania: To nie może być miłość, to niemiłość, czy to miłość? i inspirowane nim moje nowe motto:

Kocham Cię, bo tak postanowiłam

Tym optymistycznym akcentem kończę moje podsumowanie. Okazuje się, że nie taki listopad straszny jak go malują. Osobiście uważam, że był lepszy niż październik!