10 filmów na jesienne wieczory

Ależ to dołujące. Godzina 19 i już się ściemnia. Ze strachem uświadamiam sobie, że za miesiąc, dwa będzie się ściemniać już o 16. JAK ŻYĆ?! Obejrzeć tych 10 filmów! 😉

Tak mnie jakoś w czwartki nachodzi, że chce mi się z wami podzielić moją ulubioną muzyką ze Spotify, dlatego dziś dla odmiany będzie filmowo.

Nie są to żadne nowości filmowe. Chcę mieć pewność, że nie przegapiliście żadnej z tych pozycji, a jeśli już któryś widzieliście – obejrzyjcie jeszcze raz;)

[kolejnośc przypadkowa]

GREAT EXPECTATIONS (1998)
Wielkie nadzieje

I’m not going to tell you the story the way it happened. I’m gonna tell it the way I remembered it.

Absolutnie uwielbiam. Obejrzałam go pierwszy raz w liceum, w ramach “nie chce mi się dziś prowadzić zajęć – obejrzyjcie sobie dzieci film”. I zakochałam się w tym filmie od razu. Porusza mnie doglębnie. Nie jest to jakaś banalna love story. To opowieść o złamanym sercu i wielkiej miłości. O zagubieniu. O samotności. O rozczarowaniach. O wielkich nadziejach…

Do tego wspaniała muzyka (wciąż słucham jej sobie na Spotify) i Gwyneth Paltrow, którą jakoś tak lubię.

ZAWSZE ryczę na tym filmie co najmniej dwa razy. I to tak bardzo, że jeszcze pół godziny po zakończeniu mam spuchnięte oczy i nos. Zwłaszcza na tej scenie (uwaga spojler)

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=8wYJUbOGmgk”]

BEGIN AGAIN (2013)
Zacząć od nowa

We take a chance from time to time
And put our necks out on the line
And you have broken every promise that we made
And I have loved you anyway

Całkowity przypadek, że ten film obejrzałam. Gdzieś, kiedyś na jakimś blogu znalazłam ten tytuł, a obecność Keiry Knightley mnie przekonała. Lightowy film, ponownie o złamanym sercu i zaczynaniu od nowa. MEGA POZYTYWNY! Do tego przyjemna muzyka i słodki Mark Ruffalo.

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=uTRCxOE7Xzc”]

MONA LISA SMILE (2003)
(Uśmiech Mony Lizy)

Whatever you do, don’t put the boss’s wife next to your husband.

Why not?

She’s screwing him.

Na prawdę świetny “retro” film – zawsze takie lubiałam. Film jest luźną adaptacją powieści Muriel Spark – The Prime of Miss Jean Brodie. Fabuła osadzona w czasach, kiedy największym marzeniem i osiągnięciem kobiety było wyjście za mąż. Katherine Watson (Julia Roberts) próbuje złamać te konwenanse i przekonać, że kobiety inteligentne i ambitne powinny sięgać wyżej. Zawsze płaczę na jednej ze scen… (moja słodka tajemnica na której;))

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=DpnFfn0yjfU”]

A GOOD YEAR (2008)
Dobry rok

This place just doesn’t suit my life.
No, it is your life that doesn’t suit this place.

Kolejny film o poszukiwaniach. O wyborach, które musimy czasami w naszym życiu podjąć, by żyć a nie tylko istnieć. O wspomnieniach. O miłości. O wartościach. Jest to jeden z tych filmów, gdzie wychodzisz z kina i jeszcze przez pół wieczoru jesteś pod jego wpływem…

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=JmjXiAqyEfo”]

AMERICAN BEAUTY (1999)

This isn’t life, it’s just stuff. And it’s become more important to you than living. Well, honey, that’s just nuts.

Czy ktoś jeszcze nie widział tego filmu? Jeśli tak to mi się nie przyznawać i obejrzeć jeszcze dziś! Klasyk nad klasykami. Byłam absolutnie oczarowana fabułą, a jednocześnie zakochana w Kevinie Spacey. Jeśli kiedykolwiek mieliście ochotę rzucić wszystko w cholerę i zacząć żyć jakbyście nie mieli nic do stracenia – weźcie przykład z Lestera 🙂

Film o maskach jakie nosimy na codzień. O życiu bez przeżywania życia. O frustracji. Samotności. Kompleksach. Lękach.

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=3ycmmJ6rxA8″]

CRAZY STUPID LOVE (2011)
(Kocha, lubi, szanuje)

Seriously!? It’s like you’ve been photoshoped.

Ryan Gosling.

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=WbHgoIViQIE”]

NO STRING ATTACHED (2011)
(Sex story)

You give me premature ventricular contractions. You make my hearth skip a beat.

Nie zrażajcie się głupim tutyłem. Zwykle tego rodzaju nędzne filmiki omijam szerokim łukiem, ale błagam was… Ashton Kutcher!!! Natalie Portman!!! RAZEM! Oczywiście, że film ma przewidywalne zakończenie! Ale to nie ważne, ogląda się tak przyjemnie, że na jesienne wieczory z kubkiem gorącej herbaty nadaje się idealnie!

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=Ubfcfs98MBw”]

JAK SIĘ POZBYĆ CELLULITU (2011)

No nie! No po prostu k…. no nie! Boże czy ty to widzisz!? Nie dość że koleś bzyka mi laskę to jeszcze ma mnie faken za debila.

Nie przepadam za polskimi komediami. W więkości przypadków obrażają moją inteligencję swoją idiotyczną fabułą i na siłę śmiesznymi dialogami. Od czasów Testosteronu nie obejrzałam ani jednego, aż siostra wyciągnęła mnie na babski wieczór do kina. Jeszcze NIGDY tak się w kinie nie śmiałam. Jakaś totalnie bezsensowna fabuła, ale dialogi i przebieg zdarzeń sprawiły, że szeroki uśmiech nie schodził mi z twarzy. Absolutnie idealny film na jesienną handrę. I Mecwaldowski – słodziak.

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=ZvtXixA7mAM”]

GONE GIRL (2014)
(Zaginiona dziewczyna)

There’s something disturbing about recalling a warm memory and feeling utterly cold.

Ten film najlepiej obejrzeć nie oczekując niczego. Wybrałam się na niego do kina sama i dzięki temu mogłam po swojemu go doświadczyć. Niektórzy mówią, że przewidywalny i łatwo się wszystkiego domyslić, ale kiedy ja oglądam filmy, nie próbuje wyprzedzić scenariusza lub być mądrzejsza od reżysera. Po prostu oglądam i przeżywam. Kolejny film pod którego wrażeniem byłam jeszcze długo po wyjściu z kina.

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=Ym3LB0lOJ0o”]

BEFORE I GO TO SLEEP (2014)
(Zanim zasnę)

We’re constantly changing facts, rewriting history to make things easier, to make them fit in with our preferred version of events. We do it automatically. We invent memories. Without thinking. If we tell ourselves something happened often enough we start to believe it, and then we can actually remember it.

Nie mogę o tym filmie powiedzieć za dużo, bo łatwo go zepsuć. To jak z Szóstym Zmysłem – jak znasz zakończenie, film traci swoja magię. Wciągający od samego początku. Intrygujący, zagadkowy i mroczny. Nie mogłam się oderwać i po raz kolejny wyszłam z kina oszołomiona. Colin Firth jakiego nie znaliście…

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=tQdnOYpyBCo”]

Lista mogłaby być dłuższa, ale zostawię wam coś na zimowe wieczory 😉

Tak sobie myślę, że gust filmowy obnaża co nieco naszą osobowość. Uzewnętrzniłam się w introwertyczny sposób,

introwertyzm jest spoko

INTROWERTYZM JEST SPOKO, czyli jak polubić swoją osobowość

Rzucam sobie czasami wyzwania, co przez kołczów nawyzwane jest “wychodzenie ze strefy komfortu”. Bo przecież w życiu chodzi o to, żeby przełamywać bariery, pokonywać swoje lęki i takie tam inne bzdety. Niestety swojej natury nie da się oszukać. Jeśli będziecie próbowali to zrobić tak jak ja w miniony weekend, to skończy się to co najwyżej: “wychodzeniem z siebie, by stać się kimś, kim się nie jest”.

introwertyzm

To wielka ulga móc zrezygnować ze starań, żeby stać się kimś, kim się nie jest.

Wolę wypoczywać w samotności lub z kilkoma bliskimi przyjaciółmi

Częściej słucham, ale potrafię dużo mówić o ważnych dla mnie tematach

Lubię obserwować

W niedzielę wybrałam się na spotkanie wegańskiej grupy z portalu Meetup. Nie znałam tam nikogo, a zapisanych było około 30 osób. Co się dzieje w mojej głowie przed takimi spotkaniami? Wyobrażam je sobie ze sporym wyprzedzeniem. To jak się będę czuła, co będę robiła, jak się zachowywała. Wyobrażam sobie tych wszystkich ludzi wokół mnie. Zastanawiam się o czym będę z nimi rozmawiała i jak mnie odbiorą. W zasadzie jeszcze nim wyjdę z domu (do czego muszę się zmuszać, by pokonać te lęki), już czuję się psychicznie zmęczona.

To nie jest tak, że ja nie lubię ludzi. Ja po prostu źle się czuję w dużych grupach, gdy nie znam nikogo. Męczą mnie small talki, zagadywanie czy robienie “wywiadów” zapoznawczych. Uwielbiam za to spotkania ze znajomymi przy kawie czy obiedzie, uwielbiam sama urządzać takie schadzki u siebie w domu. Lubię rozmowy o życiu, lubię słuchać i udzielać rad. Ale scenki w stylu “cześć jestem Magda, a Ty? a co robisz? skąd jesteś i dlaczego tu przyszłaś” … na samą myśl przechodzą mnie dreszcze.

Rzecz w tym, że kontakty towarzyskie w dużej grupie wymagają ogromnego nakładu energii. Najpierw trzeba jej sporo stracić na samo zmobilizowanie się, by w ogóle pójść, ponieważ introwertycy zazwyczaj wybiegają myślami na przód i wyobrażają sobie, jak będą się czuli później. Z góry wiedzą, że będą zmęczeni, zakłopotani lub przestraszeni.

Nazywam się Magda i jestem anonimową introwertyczką

Introwertyczką jestem od urodzenia, ale uświadomiłam to sobie dopiero jakieś 2 lata temu. Całe swoje życie próbowałam się przekonać do bycia kimś innym. Obwiniałam się za to, że nie mam miliona znjomych, że nie umiem zagadywać do nieznajomych mi ludzi, a tłum i spędy mnie męczą. Dziś sobie myślę: GRADOWA, JESTEŚ SPOKO! W tym ekstrawertycznym świecie nie jest łatwo odnaleźć się jako intowertyk. Co gorsza, ludzie nie do końca to rozumieją. Ja sama swojego czasu tego nie rozumiałam i wkurzałam się na mojego ex-partnera, że jest socjopatą, a po pracy spędzonej z masą ludzi nie chce mu się gadać. Dziś sama taka jestem i absolutnie nie nazwałabym siebie socjopatką. Po całym dniu spędzonym z ludźmi uwielbiam ten spokojny czas w domowym zaciszu.

Introwertykom może dodawać energii rozmowa w cztery oczy na tematy, które ich interesują. Naładowują swoje akumulatory (do pewnego stopnia), tocząc rzeczową dyskusję, podczas której każdy z uczestników rozważa opinie pozostałych.

INTROWERTYZM JEST SPOKO

Nie ma sensu na siłę przekonywać się czy zmuszać do bycia kimś innym. Po doświadczeniach minionego weekendu postanowiłam sobie, że przestanę uczęszczać na tego rodzaju spotkania. Będę musiała znaleźć inny sposób na poznanie nowych ludzi, a swoją energię spożytkować w bardziej rozsądny sposób.

(…) prawda wygląda tak, że wszyscy mamy swoje ograniczenia, a introwertycy w szczególności. Nie dysponujemy niewyczerpaną energią. Mamy jej określony zasób, toteż musimy głęboko się zastanowić, jak najlepiej ją zużyć. Taka świadomośc bywa gorzka do przełknięcia, ale jednocześnie dzięki niej możemy bardziej polubić swoje życie. Kiedy podejmujemy świadome decyzje, zaczynam na prawdę doceniać to, co MOŻEMY zrobić.

Wszystkie w/w cytaty pochodzą z książki Marti Olsen Laney “Introwertyzm to zaleta
Spotify Lista

SPOTIFY#2: Soundtracki z seriali, które warto mieć w swojej kolekcji

Polecałam wam ostatnio Playlisty na wieczór, teraz pora na Soundtracki z seriali. Mieszanka wybuchowa, od muzyki klasycznej, poprzez rap, po pop i rock, czyli każdy znajdzie coś dla siebie. Na każdą playlistę dołączam po jednym ulubionym kawałku! 🙂 (kliknijcie w tytuł, który przekieruje was do playlisty w Spotify)

THE GOOD WIFE

Sporo muzyki klasycznej, ale też troche kawałków rocko/pop. Plus takie, których na pewno nigdy nie słyszeliście. Jak ten wyróżniony przez mnie:

TRUE DETECTIVE

Dziwnie, tajemniczo, klimatycznie, ale też trochę country/blues style.

i WYRÓŻNIENIE dla motywu przewodniego, przy którym po prostu odpływam…

When the last light warms the rocks
And the rattlesnakes unfold
Mountain cats will come to drag away your bones

SUITS

Trochę romantycznie, trochę hipstersko, mega pozytywnie!

i WYRÓŻNIENIE bezwzględnie dla motywu przewodniego, przy którym zawsze tańczymy z Fishem (jak dwa głupki:)) przed każdym odcinkiem!

Everybody wanna know, how it feel
Everybody wanna see, what it’s like
Baby wanna be a queen, well alright
We all deserve the finer things, in this life

MAD MAN

Porządna dawka muzyki z lat 60′. Aż chce się wstać z fotela i tańczyć! UWIELBIAM!:)

i WYRÓŻNIENIE dla: 🙂

Bye Bye Birdie
I’m gonna miss you so;
Bye Bye Birdie,
Why’d ya have to go?

BREAKING BAD

Tu znajdziecie przekrój przez WSZYSTKIE gatunki muzyczne. Dosłownie wszystkie.

i WYRÓŻNIENIE dla najbardziej pozytywnej piosenki jaką znam:

Cause when the war is over,
the fight is done.
Well I’ll be lying in the sun

Mam taki zwyczaj, że gdy wciągnę się w jakiś serial, natychmiast sprawdzam do niego muzykę. Nie zawsze mnie powala, ale te powyższe zasłużyły według mnie na wyróżnienie.

Za każdym razem, gdy słucham którejś z tych playlist, zaraz przypominają mi się bohaterowie poszczególnych seriali, sceny i związane z nimi perypetie.

Jeśli jeszcze nie widzieliście tych pozycji, koniecznie wpiszcie je sobie jako do obejrzenia na jesień 🙂 Ale o tym jeszcze będzie osobny post!

Macie jakieś swoje ulubione Soundtracki z seriali?

Gdy nie wiesz co zrobić ze swoim życiem

Gdy nie wiesz co zrobić ze swoim życiem

Czasami mam takie momenty, że napotykam na ścianę. Rozkładam ręce i nie wiem co dalej. Za co się zabrać i z której strony. Zastanawiam się nad sensem wszystkiego, rozważam swoje dotychczasowe dokonania, a w najgorszej sytuacji rozczulam się nad sobą. Z czasem nauczyłam się jednak, że to jest ten czas kiedy muszę sobie odpuścić, być dla siebie dobra i pozwolić sobie na doła lub nicnierobienie. Gdy już oczyszczę swoją głowę od nadmiaru myśli (najczęściej pomaga mi po prostu dużo snu i izolacja), szukam inspiracji w książkach, artykułach, podcastach, filmach na YouTube. Zebrałam tutaj te mądrości i rady, które pomagają/pomogły mi najbardziej. Mam nadzieję, że przydadzą się i Tobie.

Kiedy nie wiesz co zrobić ze swoim życiem i nic Cię nie pasjonuje – rób wszystko. – Blimsien

Zwykle chwytam się kilku srok za jeden ogon i nic nie kończę, bo wiecznie czuję presję, że muszę się zdecydować na coś jednego i tego trzymać. To mnie niesamowicie  frustruje. Zmieniłam to podejście spisując wszystkie rzeczy, których chciałabym spróbować, nauczyć się, obejrzeć lub przeczytać. Na chwilę obecną czas poświęcam na: pracę zawodową (robię marketing dla start-upu oraz prowadzę bloga w tej tematyce), nagrywam podcast (Soulmates from Hell), piszę bloga Gradowa.pl a także oddałam się pracy w ogrodzie – sadzę, przesadzam, uprawiam warzywa i gdy już są gotowe lądują na talerzu.

Mój problem zwykle polega na tym, że:

Można mówić, że chce się zmian, ale dopóki obecna sytuacja jest znośna, to nawet nie kiwnie się w ich kierunku palcem. – Volantification

Moja mama zawsze się zamartwiała, gdy coś mi w życiu nie wyszło. A to straciłam pracę, a to rozstałam się z chłopakiem, a to wpadłam w jakieś tarapaty finansowe. Wtedy zawsze jej powtarzałam, że to jest dla mnie najlepszy czas, bo mobilizuje wszystkie swoje siły, by sprostać problemowi. Nagle mam energię, odzyskuję pewność siebie i wolę do walki. Najgorszy jest ten okres kiedy wszystko się układa. Wtedy wpadam w panikę i próbuje na siłę coś zepsuć…

Problem w tym, że ludzie nie zmieniają się jak jest dobrze, średnio lub znośnie. Zmieniają się jak czują, że to co robili do tej pory nie działa. Unikając bólu blokują sobie drogę do zmian, bo odbierają sobie powód, dla którego mają ich chcieć.

To co mnie najczęściej blokuje przed działaniem to perfekcjonizm. Wiem jednak, że nie jestem w tym osamotniona:

(…) perfekcjonizm jest naszą kobiecą domeną. To się wiąże w dużej mierze z socjalizacją i z tym jak my jesteśmy przygotowywane do życia w społeczeństwie, jako te które powinny być grzeczne, spolegliwe, ładnie się zachowywać, ładnie pisać, nie chodzić po drzewach itd. – Laboratorium Zmieniacza

Nic nie osiąga się z dnia na dzień, a chwile zwątpienia czy brak wiary w siebie spotyka każdego. To trochę taki opór przed zmianą.

Nie czekaj na odpowiedni moment, bo odpowiedni moment to jest ten moment, w którym jesteś, w którym żyjesz i z którym masz możliwość coś zrobić.

Przekonanie, że świat jest ok i niczego nam nie utrudnia oznacza, że sami musimy pozwolić sobie na szczęście. Powiedzieć sobie, że zasługujemy na więcej, przytulić się od środka i dopiero wtedy zrobić coś więcej, zamiast przerzucać ten obowiązek na coś lub kogoś zewnętrznego. – Volantification

To na prawdę normalne, że czasami nie wiemy, co ze swoim życiem zrobić. Internet atakuje nas z każdej strony pomysłami na lepsze życie, ludzie wiecznie czegoś od nas oczekują, a my sami boimy się przyznać także przed sobą, czego tak na prawdę chcemy.

Spotify Lista

SPOTIFY#1 – Ulubione Playlisty na wieczór

Niezależnie od pogody muzyka ze Spotify towarzyszy mi codziennie. Nadziwić się nie mogę, że tak późno odkryłam tą aplikację i polecam każdemu konto premium, które daje znacznie więcej ciekawych opcji. Rzadko kiedy wykupuje jakiekolwiek abonamenty, ale w tym przypadku zwraca mi się każda złotówka.

Wieczór to idealny moment by oddać się muzyce i zrelaksować po całym dniu pracy. Dlatego chciałam podzielić się z wami moimi ulubionymi playlistami ze Spotify. Regularnie do nich wracam, a kawałki w nich zawarte harmonijnie integrują się z rytmem mojego dnia.

Happy to be home

https://play.spotify.com/user/spotify/playlist/7r3RldkEron0dbIi0YQEkm

Afternoon Acoustic

https://play.spotify.com/user/spotify/playlist/16BpjqQV1Ey0HeDueNDSYz

Home Sweet Home

A slower Day

https://play.spotify.com/user/spotify/playlist/5xb0yJS0ZQn8FhLa3YO1fs

Totally Stress Free

https://play.spotify.com/user/spotify/playlist/7jq9hVhkNUyFLN1XivhLvK

Red Wine Over Dinner

Niezależnie od tego czy postanowię spędzić wieczór we dwoje przy winie, wziąć relaksującą kąpiel/prysznic, poczytać książkę czy po prostu poszperać w internecie i poczytać ulubionego bloga (gradowa.pl:)) muzykę zawsze lubię mieć w tle. Wybrane playlisty nie rozpraszają mnie, są naturalnym tłem które wypełnia ciszę w mieszkaniu, a jednocześnie zagłusza dźwięki z ulicy.

Czy związek hamuje nasz rozwój?

Zasiedziałam się ostatnio. Zrobiłam się marudna, nerwowa, sfrustrowana, zniechęcona, moja pewność siebie sięga zeru, nie mam siły ani ochoty nigdzie wychodzić, a wszystkie moje ambitne plany są tylko w mojej głowie. I wiecie co jest najgorsze? Szukam przyczyn tego stanu na zewnątrz! Bo pogoda, bo zimno, bo rano, bo wieczór, bo okres, bo PMS, bo to jego wina!

Tak… Gdy zadowolenie z życia mi spada, zawsze szukam winy na zewnątrz i niemal zawsze obrywa mój partner. Bo tak łatwiej. Bo jest pod ręką, zresztą co ja jestem temu winna? To on tak na mnie działa. Nie motywuje mnie, sam późno wstaje, zrobił się trochę leniwy, zasiedziały i w ogóle mało pewny siebie. Zaraz zaraz. Czy ja na pewno mówię o nim? Bo brzmi jak idealny opis mojej osoby!

Easy Life

Komfort i wygodne życie jest fajne. Ale nie na dłuższą metę. Ja zawsze uważałam, że najlepiej działam wtedy, gdy pojawiają się problemy. Jest stres – jest motywacyjny kop to pracy. Wtedy się nie zastanawiam, po prostu działam. Wzrasta moja pewność siebie, a kreatywność sięga zenitu. Taką siebie pamiętam z okresu bycia singielką. Skupiałam się tylko na sobie, na swojej pracy, rozwoju, awansie. Żadne smutki i analizy nie zaprzątały mojej głowy, a moja strefa komfortu polegała na tym, że wciąż byłam czymś zajęta.

Gdy tylko wkraczam w związek, całą swoją uwagę kieruje na niego. I nie mówię tu o stanie zakochania, gdy jesteś naćpana endorfinami. Mówię o tym okresie, kiedy związek wkracza na stabilne tory, a Ty czujesz się tak pewnie, że zapominasz o swoim rozwoju. Dbam o to by zająć się domem, zrobić zakupy, coś ugotwać, posprzątać, a wieczory i weekendy spędzić razem. I kończy się tak, że zalegamy przed TV oglądając 5 sezonów The Good Wife w niecały miesiąc, a w weekendy piżamujemy do 12, znów nic nie robiąc w kierunku własnego rozwoju.

Oczywiście, że najłatwiej jest powiedzieć, że to jego wina. Tylko to nie będzie prawdą. Nikt poza nami nie jest odpowiedzialny za nas samych, za nasze życie, wybory i rozwój. W zasadzie jakby mi mój partner zaczął mówić jak mam żyć, szybko pokazałabym mu drzwi.

Dlaczego tak jest, że kobiety (najczęściej) tak łatwo rezygnują ze swoich ambicji, planów i marzeń na rzecz związku i partnera, obwiniając go później za taki stan rzeczy. Przerzucają na niego odpowiedzialność i wytykają mu cechy, które tak na prawdę określają je same: lenistwo, brak pewności siebie, brak ambicji, zniechęcenie, depresyjny nastrój. Dlaczego potrafimy walczyć o siebie będąc singielkami, a gdy tylko wejdziemy w rolę pani domu to odpuszczamy i stajemy się niezadowolonymi z siebie frustratkami?

Egoizm – pierwszy stopień do życia

Magda, ja po swoich ostatnich doświadczeniach doszedłem do wniosku, że w życiu trzeba być egoistą. W tym sensie, że właśnie skupić się na sobie, na swoim rozwoju, na czymś co Cię rozwija – czy to jest blog, firma, praca dla firmy – nie ważne. Bo jeśli nie jesteś happy i nie masz poczucia spełnienia, to żaden związek nie pomoże i każdy związek się rozpadnie.

Nie chodzi o to, by być zapatrzoną w siebie egoistką, nie dbającą o potrzeby partnera.Chodzi o to, że dbając o siebie, dbasz o swój związek. Gdy jestem zadowolona z siebie, a to co robię daje mi satysfakcję, automatycznie przekłada się to na jakość mojego związku. Co więcej, moja pracowitość, pasja i determinacja wpływają na jego motywację i nawet jeśli on także zrobił się zasiedziały i leniwy, moja energia mu się udziela.

Ta dawka egoizmu daje mi jeszcze coś jeszcze – poczucie niezależności. W przeszłości wielokrotnie “uwieszałam” się na partnerze, po czym byłam rozżalona i zła, gdy on tracił mną zainteresowanie. A po bolesnym rozstaniu okazywało się, że zostawałam z niczym. Skupiona tylko na związku i partnerze, poddałam się ze swoimi planami i marzeniami, czego później gorzko żałowałam.

Czy związek hamuje nasz rozwój?

Nie. To my same się ograniczamy. Skupiamy się na czynnikach zewnętrznych szukając wymówek dlaczego czegoś nie możemy zrobić. Rezygnujemy ze swoich pasji na rzecz związku, po czym budzimy się z ręką w nocniku – sfrustrowane, zrzędliwe kwoki. Narzekamy, że nie mamy o czym porozmawiać z partnerem, a same ostatnią książkę przeczytałyśmy rok temu i był to Dziennik Bridget Jones. Marudzimy, że on nas nigdzie nie zabiera, a same z inicjatywą wyszłyśmy miesiąc temu i był to obiad u Twojej mamy. Zrzędzimy o porozrzucane skarpetki i nieumyte naczynia, a to wszystko dlatego, że nic innego do roboty nie mamy…

Nie obwiniaj swojego partnera o hamowanie Twojego rozwoju. TY i TYLKO Ty jesteś za siebie odpowiedzialna i TYLKO TY możesz coś ze sobą zrobić by znowu poczuć satysfakcję ze swojego życia.

Weź książkę do ręki, zapisz się na kurs, idź na jakiś wykład lub warsztaty, odśwież dawne znajomości, znajdź lub odkurz swoją pasję. Benefity z tego będą korzyścią dla obu stron.

Do dzieła!

Czy związek hamuje nasz rozwój?

Czy cierpisz na syndrom “Jeszcze tylko”?

Jeszcze tylko zrobię sobie kawę i zacznę pisać ten post. Jeszcze tylko odkurzę mieszkanie i wypełnię te dokumenty. Jeszcze tylko schudnę i będę pewniejsza siebie. Jeszcze tylko przeprowadzka i już będę szczęśliwa. A gdyby tak zapomnieć o tym “jeszcze tylko”, przejąć kontrolę nad swoim życiem TERAZ i być szczęśliwym TERAZ?

Continue reading → Czy cierpisz na syndrom “Jeszcze tylko”?

1 5 6 7