MARZEC 2016 BYŁ SPOKO – czyli pozytywne podsumowanie miesiąca

Ktokolwiek twierdzi, że listopad jest najgorszym miesiącem, to muszę się z tym nie zgodzić, gdyż osobiście uważam pierwszy kwartał roku za zdecydowanie mniej przyjazny. Styczeń jest ciemny, długi i ponury. Postanowienia noworoczne dają chwilowego kopa, ale zaraz potem przychodzi nijaki luty, który niby ma już dłuższe dni, ale często jeszcze sypnie śniegiem, zimnem i depresją. Marzec daje nadzieję, zwłaszcza jego druga połowa. Słońce przypomina o nadchodzącej wiośnie, a przestawienie zegarków nastraja optymistycznie do zmian. Na bok smutki! Podsumowanie miesiąca będzie pozytywne!

Na początek małe wyjaśnienie dotyczące bloga.

Jak niektórzy zauważyli, o czym zostałam kilkakrotnie poinformowana, był chwilowy zastój z postami. Wena przychodziła i odchodziła, ale w większości przypadków, byłyby to teksty w nastroju ponurym. Wiem, że cenicie mnie za moją autentyczność, ale nie chciałam by mój blog był miejscem depresyjnym. Przeżywanie niektórych emocji wolałam zostawić dla siebie, tym bardziej, że w pewnym momencie czułam się jak na jakimś roller coasterze. Euforia mieszała mi się ze smutkiem, radość z niepewnością i rozczarowaniem, a nadzieja ze złością. Najtrudniej mi było podczas choroby, kiedy to człowiek jest kompletnie bez sił i jedyne na co ma ochotę, to leżeć w łóżku i spać. Złościła mnie moja bezradność, tym bardziej, że akurat szukałam pracy i nie mogłam (nie chciałam) sobie pozwolić na taką bezczynność. Chwilami to łzy same spływały mi po policzku, a dwa razy to wyłam jak pies i nie rozumiałam dlaczego to wszystko tak intensywnie przeżywam. Z jednej strony bałam się zmian, z drugiej byłam niepewna swoich decyzji, a z trzeciej to po prostu wpadałam w panikę. Paradoksalnie łatwiej przyszło mi wyjechać z Polski i przeprowadzić się do Londynu, niż teraz zaczynając pewne rzeczy od nowa, ale jednak mniej rewolucyjnie. Nie chcę was teraz zagłębiać w szczegóły, bo na to przyjdzie pora w osobnym poście.

Pozytywności
czyli co się u mnie ostatnio działo?

Z tych ważniejszych – to szukałam pracy i ją dostałam!!! Tak bardzo trzymałam swoje emocje na wodzy do ostatniej chwili, że gdy otrzymałam maila z ofertą współpracy nie umiałam się cieszyć! 🙂 Ale tak serio, to jest dobrze. Mega wyzwanie, ale całkowicie spełnia moje oczekiwania. Warto było poczekać, a czasami to nawet zaryzykować. Dzięki temu zrozumiałam, że bardzo często sprawy układają się tak, a nie inaczej, bo TAK WŁAŚNIE MUSIAŁO BYĆ! Kilka razy zostałam odrzucona w końcowym procesie rekrutacji, ale po to, by ostatecznie otrzymać to czego szukałam, a nawet więcej! Dziękuję wszystkim, którzy mi kibicowali i pomagali! :*

Przeprowadzam się! Tak bardzo nie chciałam już mieszkać w Londynie, że w pewnym momencie wymyśliłam sobie, że wyniosę się nad morze – do Bournemouth. Byłam mega pozytywnie nastawiona na tą zmianę, bo wiecie – morze!! piaszczysta plaża!!! morze!!! morze!!! Ponadto mieszka tam Ewelina z Vegan Island i już prawie planowałyśmy weekendowe clubbingowanie i rowerowe wycieczki 🙂 Los jednak chciał inaczej i przeprowadzam się na południe (jeszcze) Londynu, w okolice Surrey. ALE SIĘ CIESZĘ!! Jest tam na prawdę cudownie, bo wszystko jest w zasięgu ręki, a do centrum mam zaledwie 15 minut pociągiem!! Taki Londyn-nie-Londyn, więc I-D-E-A-L-N-I-E. To jednak nie koniec atrakcji. Do pracy będę miała 10 minut piechotą, a siłownia jest dosłownie po przeciwnej stronie ulicy od mojego biura!! Żyć nie umierać! Dziękuję! 🙂

GRADOWA POLECA

Pomiędzy użalaniem się nad sobą, chorowaniem i wysyłaniem CV, wypełniałam swój czas serialami, ale czasami porzucałam burrito style i wypuszczałam się w miasto na pokazy na żywo. Za każdym razem myślałam sobie, że oglądanie występów z widowni, a nie z kanapy, to na prawdę wyjątkowe przeżycie! Postanowiłam sobie, że będę częściej pozwalać sobie na taką przyjemność.

STOMP

Nigdy wcześniej o tym nie słyszałam. Nigdy by mi nawet do głowy nie przyszło, by się na coś takiego wybrać, ale ponieważ Fish jest specjalistą od wyszukiwania super okazji, więc w zaledwie kilka minut musiałam podjąć decyzję, czy chcę iść na to przedstawienie. Po obejrzeniu kilku minut na YT stwierdziłam, że to może być ciekawe doświadczenie. I wiecie co? O-M-G! Na prawdę NIE PAMIĘTAM KIEDY OSTATNI RAZ TAK DOBRZE SIĘ BAWIŁAM! Ja należę do bardzo wymagających widzów i na prawdę trudno mnie czymś zaskoczyć i zadowolić, zwłaszcza z moim podejściem – płacę-wymagam 🙂 STOMP był warty każdego wydanego funta! 2 godziny minęły mi nie wiem kiedy, a na jednej scen to AUTENTYCZNIE POPŁAKAŁAM SIĘ ze śmiechu! Chętnie wybrałabym się ponownie! O co w tym chodzi? Najlepiej jeśli sami zobaczycie, bo tego po prostu nie da się opisać słowami! Jeżeli wybieracie się do Londynu, koniecznie wpiszcie to na swoją listę atrakcji. Więcej szczegółów znajdziecie na stronie: stomplondon.com

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=NR1RMh4dexw” width=”300″ height=”200″]

DAVE GORMAN

Odkąd jestem w Anglii odkryłam sporo komików, którzy na prawdę mnie śmieszą. Lubię sarkastyczny i inteligentny humor. Za sprawą Fisha (znowu) miałam przyjemność obejrzeć na żywo występ Dave’a Gorman’a. W niezwykle trafny sposób obnaża on absurdy współczesnego świata, wyśmiewa idiotyczne komentarze w internecie oraz podważa sensowność wielu panującyh trendów. Uwielbiam naśmiewać się z głupoty, a on robi to po mistrzowsku. Polecam każdemu! 🙂

2016-03-31 20.01.32

AVENUE-Q

Pamiętacie Muppety? Avenue-Q to takie Muppety dla dorosłych. W formie musicalu. Dialogi przeplatane piosenkami. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona, a sam zamysł trzymania kukiełki w ręku przez aktora nie specjalnie mi się podobał. Niemniej ujęły mnie poruszane tematy, życiowe ale często i kontrowersyjne.Najbardziej trafiła do mnie piosenka “It sucks to be me”. Pokazuje, że każdy widzi swoje problemy jako najgorsze na świecie, że każdy na coś narzeka, że każdy ma coś, co go martwi i dołuje, choć na codzień niekoniecznie to okazuje. Poza tym, to każdy jest odrobinę rasistą, internet to pornografia, a miłość to najbardziej pożądana “rzecz” na świecie. Cały występ można oczywiście obejrzeć na YT, ale to nie to samo.

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=d0Tof22bvuk” width=”300″ height=”200″]

Wdzięczności

Chciałabym, przy okazji mojego pozytywnego podsumowania miesiąca, podziękować moim wiernym czytelnikom, że są ze mną, nawet gdy mnie nie ma i podtrzymują na duchu w chwilach słabości. Przepraszam, jeśli nie odpisałam na jakiś komentarz! 🙁 Dziękuję moim przyjaciołom, którzy przypominają mi o sobie, gdy ja w przyjaźń wątpię (za co przepraszam). Dziękuję Berenice z Lepiej myśleć niż nie oraz Kindze z My Little Planet za polecenie mojego bloga w Shareweeku 2015! To niezwykle budujące czytać o sobie, zwłaszcza gdy różne osoby odbierają moje teksty w taki sam sposób! Jednocześnie muszę się nieśmiało przyznać, że gdy czytam blogi tych dziewczyn, to mam wrażenie, że one swoimi tekstami komentują to, co pojawia się na moim blogu, lub jest we mnie, ale ja nie mówię o tym głośno. Taki tam flow 😉

W kwiecień wkroczyłam pełna nadziei i pozytywnych uczuć. Cieszę się, że w końcu zaczyna się układać. Miniony trudny okres nauczył mnie, że życie ma swój cykl. Czasami bywa źle, jest nam smutno i ciężko, ale potem przychodzą dobre czasy i należy doceniać każdą chwilę! Człowiek upada, ale powstaje. Bo tak jak już kiedyś pisałam, w życiu trzeba sobie kurwa radzić! Ja sobie poradziłam. Jak ja sobie poradziłam, to każdy sobie też poradzi!

Buziaki!

life is a circle

GRUDZIEŃ 2015 BYŁ SPOKO, czyli pozytywności i Link-Link Park

Wiem, że obecnie panuje okres podsumowań minionego roku, ale ponieważ ja nie mam się czym pochwalić, o czym krótko wspomniałam w poście 7 życiowych rad na rok 2016, dlatego trzymam się cyklu miesięcznych podsumowań, który zaczęłam w listopadzie (Zobacz: Listopad był spoko). Wpis cieszył się dużą popularnością, co niezmiernie mnie cieszy. Tym razem będzie równie pozytywnie i inspirująco!

Grudzień rozpoczął się dla mnie aktywnie i odważnie. Przede wszystkim skupiłam się na pokonywaniu swoich lęków związanych z poznawaniem nowych ludzi i chodzeniem na spotkania, gdzie nie znam nikogo. Nie będę się na ten temat rozpisywać, bo dość obszernie opisałam swoje doświadczenia w poście Strachy na lachy, czyli jak pokonać swoje lęki i dlaczego jest to fajne.

Udało mi się utrzymać fitnessowy reżim i na zajęciach byłam nawet w Wigilię! Utrzymuję intensywność treningów minimum 4 razy w tygodniu, ale od stycznia chcę się ruszać codziennie. W zeszłym tygodniu najwięcej wypociłam się na zajęciach GROUP CYCLING, które polecam każdemu, a motylki na ramionach wzmacniam na BODY PUMP. Wkrótce opiszę mój tygodniowy harmonogram fitness, bo styczeń to przecież miesiąc postanowień odchudzająco – zdrowotnych 😉

Przed świętami podjęłam pewną trudną, ale bardzo ważną dla mnie decyzję. Wsłuchałam się w siebie – w znaki jakie daje mi moje ciało, przeanalizowałam swoje sny, które powtarzały się regularnie co miesiąc przez ostatnie pół roku, a także moje zmienne nastroje. Zrozumiałam, że są one wynikiem sytuacji, w której się znajduje, a nie stanów jesienno-depresyjnych samych w sobie. O decyzjach z myślą o sobie, pisałam TUTAJ.

Pozytywności

  • schudłam 2 kg
  • wygrałam w Monopoly dwa razy
  • odkryłam przyjemnie położoną kawiarnię, z wygodną kanapą i widokiem na Wimbledon
  • wysłałam pełne miłości i ciepła świąteczne kartki do mojej rodziny
  • polubiłam Mince Pies i Buck’s fizz (szampan z sokiem pomarańczowym)
  • w Sylwestra tradycyjnie zajadałam się Sushi

2015-12-26 15.43.20-1 2015-12-05 16.30.48 2015-12-08 11.11.18 Photo 31-12-2013 20 04 54 2015-12-24 10.22.14-1

 

Czytelnia

O niezależności – [KLIK]

O samotności w związku [KLIK]

Why so serious?

Gwiezdne Wojny w 2 minuty – [KLIK]

ATTITUDE IS EVERYTHING
OWN THE ROOM.
DON’T WAIT FOR PERMISSION.
WORRY LESS, DO MORE.
INVEST IN YOURSELF.
DON’T SETTLE FOR BORING.
FOLLOW YOUR PASSION.
ASK FOR WHAT YOU WANT.
NEVER LET YOUR FEAR TO STOP YOU.
TRY IT AND SEE.
BELIEVE IN YOURSELF.
BE YOURSELF.
MAKE A STATEMENT EVERYDAY.

Bądź SPOKO! 30 dobrych uczynków, które nadadzą sens Twojemu życiu.

Czasami budzę się rano i uderza mnie przerażająca myśl: Jaki jest sens życia!? Skupiłam się bardzo na sobie, ale w taki trochę niezdrowy sposób, który sprawił, że często czuję się pogubiona w tym, czego chcę i do czego zmierzam. Może to wynikać poniekąd z faktu, że przez większość mojego życia nauczona byłam robić wszystko dla innych i pod innych, dlatego zadowalanie siebie nie sprawia mi satysfakcji. Za każdym razem, gdy coś osiągam, szybko przestaje mnie to cieszyć. Dopada mnie kryzys egzystencjalny, że może w życiu chodzi o coś więcej niż wygodę, branie, kupowanie, gromadzenie i skupianie się na swoich przyjemnościach. Że może warto zacząć robić coś dobrego DLA INNYCH. Wielokrotnie już czytałam, że pomaganie innym, pomaga nam samym, w osiąganiu satysfakcji w życiu. Dlaczego by więc nie spróbować?

Najważniejsze to ustalić jedną bardzo ważną zasadę: Daję, nie oczekując niczego w zamian.

Jeśli chcesz napisać do kogoś kartkę – NIE OCZEKUJ odpowiedzi. Jeśli chcesz posłać komuś uśmiech na ulicy – NIE OCZEKUJ odwzajemnienia. Chcesz pomóc komuś, kto tego potrzebuje – NIE OCZEKUJ fanfarów i gestów wdzięczności. Po prostu zrób to dlatego, że chcesz i czujesz, że jest to dobre.

Lista dobrych uczynków

  1. Napisz wiadomość-komplement do 3 osób, które masz na fb
  2. Pomóż koleżance, która niedawno urodziła dziecko – ugotuj obiad, zrób pranie lub po prostu zajmij się maleństwem, aby mama mogła się zdrzemnąć.
  3. Zrób porządek w szafie i oddaj niechciane ciuchy potrzebującym.
  4. Nie kupuj zwierząt na prezent – zaadoptuj.
  5. Przejdź na wegetarianizm.
  6. Wyślij kartkę do kogoś bliskiego i powiedz za co jesteś mu/jej wdzięczna.
  7. Ustąp komuś miejsca w tramwaju/autobusie. (komukolwiek)
  8. Przepuść w kolejce kogoś, kto ma zaledwie kilka rzeczy w koszyku.
  9. Zostaw wysoki napiwek naprawdę miłej kelnerce/kelnerowi.
  10. Wrzuć napiwek do słoika z napiwkami (głównie w kawiarniach bez obsługi kelnerskiej)
  11. Pogódź się z kimś i już nigdy nie wracaj do tematu spornego.
  12. Uśmiechnij się do kogoś na ulicy. (po prostu)
  13. Przepuść samochód czekający na skrzyżowaniu lub wpuść kogoś do kolejki na światłach.
  14. Zaproś do siebie na kawę sąsiadkę, która wiesz, że jest sama.
  15. Sprzątaj po swoim psie.
  16. Odnieś tacę ze swoimi naczyniami w restauracjach samoobsługowych.
  17. Zgłoś się na wolontariusza.
  18. Oddaj krew, a otrzymaną czekoladą podziel się z bezdomnym.
  19. Zgłoś się jako dawca szpiku kostnego.
  20. Zaproponuj zajęcie się czyimś psem lub kotem przez święta.
  21. Odłóż telefon na czas spotkań ze znajomymi.
  22. Upiecz ciasto i przynieś do pracy.
  23. Zaproś przyjaciółkę na obiad (w sensie, że Ty stawiasz 🙂 )
  24. Zostaw miły komentarz na nowopostałym blogu (każdy początkujący bloger cieszy się z pierwszych komentarzy najbardziej, pamiętacie?:)
  25. Odpowiedz na czyjąś wiadomość na forum (czasami ludzie zwracają się z jakimś dręczącym ich problemem, a jedyne co dostają wzamian to uszczypliwe komentarze – ja regularnie udzielam się na stronie https://www.experienceproject.com/)
  26. Porozmawiaj ze swoją młodszą siostrą/siostrzenicą/bratem/bratankiem – oni na prawdę chcą być wysłuchani i zrozumieni, a nie ze wszystkim mogą/chcą się zwrócić do rodziców (chyba każdy z nas to pamięta?)
  27. Wyluzuj – nie wprowadzaj nerwowej atmosfery.
  28. Podaruj własnoręcznie zrobiony prezent.
  29. Pójdź po kolacji/obiedzie na spacer zamiast przesiadywać przed telewizorem.
  30. Bądź miła dla innych, także dla siebie!

Oczywiście czasami sobie myślę, że to wszystko jest bez sensu i co to zmieni, że ja będę inna, milsza i pomocna. Ale moja naiwność każe mi wierzyć, że dobro powraca, bo ludzie chcą być mili i częściej się uśmiechać. Niektórych po prostu życie niemile doświadcza, czują się sfrustrowani, przepracowani, rozczarowani lub zawiedzeni. Ale w dobie internetu i daleko posuniętej technologii, czy to właśnie uśmiech, miłe słowo czy poklepanie po plecach nie jest ponadczasowe?

Więcej inspiracji znajdziecie pod TYM LINKIEM.

LISTOPAD 2015 BYŁ SPOKO, czyli Pozytywności i Link-Link Park

Nigdy w sumie nie robiłam podsumowań miesiąca, ale zainspirował mnie wpis Ani z bloga London-Lavender. Poza tym sporo się w listopadzie działo, przynajmniej z mojego punktu widzenia, czym chciałabym się z wami podzielić.

Ja też tak mam

Przede wszystkim niezmiernie cieszy mnie każdy komentarz pod moimi postami, zwłaszcza te w stylu “ja też tak mam“. Zapewne znacie to uczucie, kiedy wydaje się wam, że tylko wy przeżywacie niektóre problemy jak mrówka okres lub z pewnymi sytuacjami po prostu sobie nie radzicie. Dobrze jest wiedzieć, że ktoś inny miewa podobnie. To dodaje otuchy, a jednocześnie motywuje, by jednak szukać rozwiązania, a nie rozkładać bezradnie ręce. JA CHCĘ BYĆ DLA WAS WŁAŚNIE TAKĄ OSOBĄ. Dlatego mogę powiedzieć, że listopad rozświetlił mi w głowie obraz tego, jak chcę, aby wyglądał mój blog.

To-do or not-to-do

Moja listopadowa to-do lista została zrealizowana częściowo. Nie uznaję tego jednak za porażkę, bo niektóre postanowienia była raczej długoterminowe lub bardziej czasochłonne niż przewidywałam. Zrobiłam porządki w szafie, pozbywając się 60% niepotrzebnych ciuchów. Chodzę regularnie na siłownię (3-4 razy w tygodniu). Dbam o siebie bez wymówek, choć wciąż muszę popracować nad jakimś harmonogramem. Obejrzałam film Słodki Listopad, a nad postanowieniami noworocznymi popracuję w grudniu. 

Wrzuciłam na luz

Okazuje się, że wyluzowanie nie jest łatwą sprawą, ale mocno nad tym pracowałam. Najbardziej ucieszyły się z tego chyba moje koty, bo mniej na nie wrzeszczę i nawet pozwalam przesiadywać na parapecie w kuchni 🙂 Fish też zadowolony, bo nim zacznę zrzędzić, miło s u g e r u j ę 🙂 Wykazuję też większe zrozumienie dla różnic między nami i zamiast ciskać się, że coś jest nie po mojemu, próbuję rozmową dojść do kompromisu. To wychodzi na plus i dla mnie i dla niego i dla naszego związku.

Wrzucenie na luz związało się również z moim weganizmem. Nie jestem już chodzącym wegańskim oszołomem. Zdarza mi się zjeść coś wegetariańskiego i nie robię z tego halo. “Teściowa” się biedna przejmuje, że co ona na święta ze mną zrobi. Zapewniłam ją, żeby się mną nie przejmowała, bo jedyne czego na pewno nie tknę to indyk i inne mięsne potrawy. I jest spoko. Żyję i daje żyć. W dalszym ciągu kupuję tylko wegańskie produkty, ale nie chcę już sobie przypinać żadnej etykietki. Fajnie o tym pisała kiedyś Blimsien (https://blimsien.com/i-have-a-name-but-i-have-no-label/)

Strachy na lachy

Udało mi się pokonać niektóre z moich lęków.

  • Zagadałam do prowadzącej fitness – przedstawiłam się i pochwaliłam jej zajęcia – ż y j ę!
  • Poszłam na basen, mimo swoich obsesji, że w stroju kąpielowym wyglądam jak foka – było super –
    ż y j ę.
  • Wyżaliłam się koleżance ze swoich smutków, choć zwykle jestem osobą, która mówi na wszystko “I’m fine” – ulżyło mi, inaczej spojrzałam na problem – ż y j ę! I to nawet lepiej!
  • Spotkałam się na kawie z Kasią (z bloga extravegance.com), która mnie czyta i zagadała do mnie na fb – świetnie spędziłam czas i zgadnijcie co – ż y j ę!

To jednak prawda, że pokonywanie lęków wiąże się z fajnymi doświadczeniami, a życie zaczyna się poza naszą strefą komfortu. Będę kontynuować tą praktykę w grudniu.

Pozytywności, czyli pozytywne wiadomości

  • Fish przygotował dla nas kolację przy świecach, w środku tygodnia! To chyba efekt mojego wyluzowania 🙂

    gradowa.pl
  • Przeniosłam swój kącik biurowy do sypialni – jest sto razy lepiej! 🙂

    gradowa.pl
  • Napisała do mnie koleżanka, z którą rozstałyśmy się w niezgodzie jakieś 2 lata temu. Fajnie jest się godzić, gdy ktoś na prawdę żałuje i przeprasza.
  • Magda z bloga Madziof wspomniała o mnie na swoim fanpejdżu. Takie komentarze dodają skrzydeł!

    Dzisiaj opowiem Wam trochę o najnowszym nabytku na mojej liście. Mowa tu o blogu Gradowa. Jeden z postów u niej na blogu był mi bardzo bliski i tak kolejno zaglębiałam się w kolejne teksty. Śmiałam się i płakałam razem z autorką. To, co mnie w niej zachwyca to, że pisze szczerze, bez niepotrzebnych ubarwień mówi tak, jak jest. Kiedy czytam różne blogi, mam wrażenie, że ta szczerość na blogach gdzieś powoli zanika. Warto powrócić do korzeni i przypomnieć sobie, jaką wartość niosą blogerzy. Tą wartość bez wątpienia znajdziecie na stronie Magdy. Kolejną rzeczą, która mnie pozytywnie zaskoczyła to profesjonalizm Magdy, czyli własna domena, estetyczny i przejrzysty szablon oraz intuicyjna nawigacja na stronie — to lubię

  • Odkryłam, że mam Resting Bitch Face i zostałam wywołana do tablicy przez Berenikęgradowa.pl

LinkLink Park

Listopad na blogu Gradowa.pl

[su_posts template=”templates/teaser-loop.php” id=”7970,7979,7995,8002,8013,8022″ posts_per_page=”6″ tax_term=”166,1,156″ tax_operator=”0″ order=”desc”]

Blogi, które czytam namiętnie:

Krótki Poradnik o tym, jak się ogarnąć

Lepiej myśleć, niż nie – bo w życiu chodzi o to, żeby nie być idiotą

Blimsien, co dziewczyńsko inspiruje

Volantification – bo mądrze gada pisze

Gradowa poleca:

Film: “Moje życie beze mnie” – tak apropos listy before I die

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=fGqjRKtHI_A” width=”300″ height=”200″]

Muzyka: Grubson “Nie jestem” – świetny tekst, świetna muzyka

[su_youtube url=”https://www.youtube.com/watch?v=qUeEeIGwGhg” width=”300″ height=”200″]

 

Tekst do poczytania: To nie może być miłość, to niemiłość, czy to miłość? i inspirowane nim moje nowe motto:

Kocham Cię, bo tak postanowiłam

Tym optymistycznym akcentem kończę moje podsumowanie. Okazuje się, że nie taki listopad straszny jak go malują. Osobiście uważam, że był lepszy niż październik!

 

 

Październik jest SPOKO, czyli za co pokochać jesień

Może nie będę oryginalna, ale pór roku mamy zaledwie 4 i akurat jesień uwielbiam najbardziej. Zwłaszcza tą październikową. Nie ma co narzekać – jest pięknie i choć dni robią się coraz krótsze, możemy je wykorzystać w super sposób i sprawić, że będzie na prawdę przyjemnie!

Oto za co ja pokochałam jesień:

[su_dropcap size=”2″]1[/su_dropcap] Za gorące napoje

Dyniowa, orzechowa, cynamonowa, waniliowa, chai latte. Cappuccino z mleczną pianką i czekoladową posypką, gorąca czekolada, herbata z cytryną i imbirem, grzane wino.

https://www.instagram.com/p/9dRUY1uDdN/

[su_dropcap size=”2″]2[/su_dropcap] Za świeczki, kadzidełka, światełka

No która z nas tego nie kocha? Ja absolutnie uwielbiam. W lecie nie ma nawet kiedy ich rozpalać, bo dzień się nie kończy, ale jesienne długie wieczory ze świeczkami w tle, to jest to co gradowa lubi! W kadzidełka już też się zaopatrzyłam – paczuli, drzewo sandałowe, cynamon i jabłko… mmm czujecie to?

[su_dropcap size=”2″]3[/su_dropcap] Za swetry

Bo cieplutkie, bo można schować w nich swoje niedoskonałości, bo fajnie wyglądają z leginsami, dżinsami, a nawet piżamą!

https://www.instagram.com/p/8iRBIeODTR/

[su_dropcap size=”2″]4[/su_dropcap] Za ciepłe kapcie i miękkie skarpetki

Bo w stopy marznę najszybciej! Poza tym, czy te kapciochy nie są po prostu cute? 🙂

[su_dropcap size=”2″]5[/su_dropcap] Za kubki na gorące napoje

Od zawsze byłam kubkoholiczką. Mam ich chyba z 15 i czuję, że chciałabym nowy 😉

https://www.instagram.com/p/BsqMKlFgVZZ/

[su_dropcap size=”2″]6[/su_dropcap] Za dekoracje z dyni

Bo pomarańczowy kolor, bo Halloween, bo jesień!

autumn-207854_1280

[su_dropcap size=”2″]7[/su_dropcap] Za ciepłe koce

Sama mam ich już 6! 🙂 Okupowane także przez koty, ale nie wyobrażam sobie realizacji punktu 9 bez kota koca na nogach!

blankets

[su_dropcap size=”2″]8[/su_dropcap] Za relaks przy muzyce

Bezkarnie można oddać sie relaksowi przy nastrojowej muzyce. Teraz sobie połączcie: świeczki, ciepłe skarpetki, kubek gorącej czekolady, kocyk i muzyka… Czujecie ten klimat? Jak go nie kochać! 🙂

Jeśli szukacie inspracji muzycznych koniecznie zajrzyjcie na moje wpisy: 😉

SPOTIFY#1 – Ulubione Playlisty na wieczór

SPOTIFY#2: Soundtracki z seriali, które warto mieć w swojej kolekcji

lub posłuchajjcie tej jesiennej playlisty:

https://open.spotify.com/user/spotify/playlist/6NCfeirBIrZfYcs9kwnS3x

[su_dropcap size=”2″]9[/su_dropcap] Za wieczory filmowe

W lecie szkoda mi pogody i słońca na siedzenie w domu i gapienie sie w TV. Ale w jesień nie mam żadnych wyrzutów sumienia i prawie każdego dnia nadrabiam zaległości filmowe.

[su_dropcap size=”2″]10[/su_dropcap] Za spacery

Jeśli nie jest deszczowo, jesienne spacery to jedna z najprzyjemniejszych aktywności w tym sezonie. Temperatura jest idealna – nie za ciepło, nie za zimno, tak w sam raz. No i te bajeczne kolory…

Nie ma co się poddawać jesiennej chandrze. To piękna pora roku i trzeba wykorzystać jej uroki. To czas na wyciszenie i relaks, na odpuszczenie, ale też na inspirowanie się – DIY, gotowanie nowych rozgrzewającyh potraw, dekoracja mieszkania, dobra lektura.

Moją listę spokojnie mogłabym powiększyć, ale chcę coś sobie zostawić na mglisty listopad 😉

[su_quote cite=”Alber Camus”]Autumn is a second Spring, when every leaf is a flower. [/su_quote]

introwertyzm jest spoko

INTROWERTYZM JEST SPOKO, czyli jak polubić swoją osobowość

Rzucam sobie czasami wyzwania, co przez kołczów nawyzwane jest “wychodzenie ze strefy komfortu”. Bo przecież w życiu chodzi o to, żeby przełamywać bariery, pokonywać swoje lęki i takie tam inne bzdety. Niestety swojej natury nie da się oszukać. Jeśli będziecie próbowali to zrobić tak jak ja w miniony weekend, to skończy się to co najwyżej: “wychodzeniem z siebie, by stać się kimś, kim się nie jest”.

introwertyzm

To wielka ulga móc zrezygnować ze starań, żeby stać się kimś, kim się nie jest.

Wolę wypoczywać w samotności lub z kilkoma bliskimi przyjaciółmi

Częściej słucham, ale potrafię dużo mówić o ważnych dla mnie tematach

Lubię obserwować

W niedzielę wybrałam się na spotkanie wegańskiej grupy z portalu Meetup. Nie znałam tam nikogo, a zapisanych było około 30 osób. Co się dzieje w mojej głowie przed takimi spotkaniami? Wyobrażam je sobie ze sporym wyprzedzeniem. To jak się będę czuła, co będę robiła, jak się zachowywała. Wyobrażam sobie tych wszystkich ludzi wokół mnie. Zastanawiam się o czym będę z nimi rozmawiała i jak mnie odbiorą. W zasadzie jeszcze nim wyjdę z domu (do czego muszę się zmuszać, by pokonać te lęki), już czuję się psychicznie zmęczona.

To nie jest tak, że ja nie lubię ludzi. Ja po prostu źle się czuję w dużych grupach, gdy nie znam nikogo. Męczą mnie small talki, zagadywanie czy robienie “wywiadów” zapoznawczych. Uwielbiam za to spotkania ze znajomymi przy kawie czy obiedzie, uwielbiam sama urządzać takie schadzki u siebie w domu. Lubię rozmowy o życiu, lubię słuchać i udzielać rad. Ale scenki w stylu “cześć jestem Magda, a Ty? a co robisz? skąd jesteś i dlaczego tu przyszłaś” … na samą myśl przechodzą mnie dreszcze.

Rzecz w tym, że kontakty towarzyskie w dużej grupie wymagają ogromnego nakładu energii. Najpierw trzeba jej sporo stracić na samo zmobilizowanie się, by w ogóle pójść, ponieważ introwertycy zazwyczaj wybiegają myślami na przód i wyobrażają sobie, jak będą się czuli później. Z góry wiedzą, że będą zmęczeni, zakłopotani lub przestraszeni.

Nazywam się Magda i jestem anonimową introwertyczką

Introwertyczką jestem od urodzenia, ale uświadomiłam to sobie dopiero jakieś 2 lata temu. Całe swoje życie próbowałam się przekonać do bycia kimś innym. Obwiniałam się za to, że nie mam miliona znjomych, że nie umiem zagadywać do nieznajomych mi ludzi, a tłum i spędy mnie męczą. Dziś sobie myślę: GRADOWA, JESTEŚ SPOKO! W tym ekstrawertycznym świecie nie jest łatwo odnaleźć się jako intowertyk. Co gorsza, ludzie nie do końca to rozumieją. Ja sama swojego czasu tego nie rozumiałam i wkurzałam się na mojego ex-partnera, że jest socjopatą, a po pracy spędzonej z masą ludzi nie chce mu się gadać. Dziś sama taka jestem i absolutnie nie nazwałabym siebie socjopatką. Po całym dniu spędzonym z ludźmi uwielbiam ten spokojny czas w domowym zaciszu.

Introwertykom może dodawać energii rozmowa w cztery oczy na tematy, które ich interesują. Naładowują swoje akumulatory (do pewnego stopnia), tocząc rzeczową dyskusję, podczas której każdy z uczestników rozważa opinie pozostałych.

INTROWERTYZM JEST SPOKO

Nie ma sensu na siłę przekonywać się czy zmuszać do bycia kimś innym. Po doświadczeniach minionego weekendu postanowiłam sobie, że przestanę uczęszczać na tego rodzaju spotkania. Będę musiała znaleźć inny sposób na poznanie nowych ludzi, a swoją energię spożytkować w bardziej rozsądny sposób.

(…) prawda wygląda tak, że wszyscy mamy swoje ograniczenia, a introwertycy w szczególności. Nie dysponujemy niewyczerpaną energią. Mamy jej określony zasób, toteż musimy głęboko się zastanowić, jak najlepiej ją zużyć. Taka świadomośc bywa gorzka do przełknięcia, ale jednocześnie dzięki niej możemy bardziej polubić swoje życie. Kiedy podejmujemy świadome decyzje, zaczynam na prawdę doceniać to, co MOŻEMY zrobić.

Wszystkie w/w cytaty pochodzą z książki Marti Olsen Laney “Introwertyzm to zaleta