To nie prawda, że ludzie się nie zmieniają

Zdarza wam się przeglądać stare zdjęcia i z przerażeniem patrzeć jak kiedyś wyglądałyście? Jezuuu jak ja mogłam nosić te spodnie! Czemu Ty kobieto nie wyregulowałaś sobie brwi, a ta grzywka!? Kto taką w ogóle nosił!? Pociesza mnie wtedy uświadomienie sobie faktu, że taka była widocznie wtedy moda lub ja czułam się w takich włosach dobrze. Teraz nieco się zmieniło. Teraz jestem inna. Bo ludzie się zmieniają. Nie tylko ich gusta.

Odkąd piszę bloga dostałam już sporo wiadomości od znajomych z liceum. Także takich, z którymi nie specjalnie się wtedy trzymałam, a po przeczytaniu bloga patrzą na mnie z innej perspektywy. No bo ja już nie jestem tą samą osobą. Gdy wspominam siebie z czasów licealnych widzę dziewczynę, która poszła do nowej szkoły ze złamanym sercem. Dziewczynę, która zawiodła się na swojej przyjaciółce i od nowa musiała zbudować sobie paczkę znajomych. Widzę zagubioną dziewczynę, która nie miała określonego stylu, więc nieudolnie próbowała wpasować się w tłum. Dziewczynę, która skończyła w szkole, którą wybrała jej mama, a w której uczyła jej ciotka, więc mogła być non stop kontrolowana. Wreszcie dziewczynę, która przez zawód miłosny odrzucała wszystkich miłych chłopaków i wiązała się z przeciętniakami, których nie polubiłby teraz nawet jej kot.

Doświadczona przez życie

To co nas kształtuje przez lata to przede wszystkim doświadczenie. Nasze serce musi zostać złamane, abyśmy mogli zrozumieć, czym jest miłość. Musimy zostać zwolnieni z pracy lub odrzuceni w końcowym etapie rekrutacji, by umieć wyznaczyć swoją ścieżkę kariery. Musimy coś spieprzyć tak bardzo, by z czasem przemyśleć swój błąd i nie popełniać podobnego w przyszłości. Musimy uciec gdzieś bardzo daleko, by się odnaleźć się na nowo i próbować wrócić z właściwą wizją swojego życia.

Dojrzałość

Faktem jest, że oprócz doświadczenia, w procesie zmiany niebagatelną rolę odgrywa dojrzałość. Oczywiście dojrzałość wymaga mądrości, bo są osoby, które na zawsze będą przywiązane do schematów zachowań z dzieciństwa/młodości. Niemniej z wiekiem zupełnie inaczej patrzymy na pewne kwestie. Pamiętam jak kiedyś strasznie się wszystkim przejmowałam, wszystko brałam mocno do siebie, a co najgorsze oczekiwałam od każdego spełnienia moich zachcianek. Tupałam potajemnie nóżką, próbując wymusić na innych takie, a nie inne zachowanie. Na odmowę reagowałam fochem, bo uważałam, że wszystko mi się należy. Teraz potrafię juz prowadzić dialog, nie tylko z innymi, ale także z samą sobą.

Rozwój

Z subiektywnego punktu widzenia śmiem twierdzić, że to co pcha ludzi do zmiany, to dążenie do lepszej wersji siebie. Dzieje się to pod wpływem jakiegoś istotnego wydarzenia, efektu ‘aha!’, a nierzadko w wyniku poznania osoby, która nas inspiruje. Uczymy się nowych rzeczy, trenujemy umiejętności miękkie, a zdobyta wiedza dodaje nam pewności siebie i motywuje do pokonywania własnych ograniczeń. Założę się, że jeśli spojrzysz na siebie sprzed 10 lat, zauważysz znaczącą różnicę.

Tylko krowa nie zmienia poglądów

Szeroko pojęte wyznawane wartości mogą pozostać niezmienione (uczciwość, szczerość, troska), ale w pewnych kwestiach uczymy się, że nagięcie ich pozwala nam być bardziej elastycznym w zależności od okoliczności. Załóżmy, że zawsze byłaś wszystkożerna, ale w pewnym momencie odezwała się w Tobie empatia i zostałaś wegetarianką. Załóżmy, że od małego biegałaś do kościoła, ale obserwacja świata oraz wartościowa lektura sprawiły, że teraz jesteś ateistką. Załóżmy, że zawsze chciałaś hucznego ślubu z setką gości, białą limuzyną i fajerwerkami o północy. Teraz marzysz o cichej uroczystości tylko we dwoje, najlepiej z dala od wszystkich, by ten dzień był tylko wasz. Zmieniły się Twoje poglądy, choć wartości w dalszym ciągu wyznajesz te same. To wciąż jest zmiana, która zaszła w Tobie.

Lubię taką siebie

Zmieniłam się i nikt mi nie powie, że jest inaczej. I lubię taką siebie. Jestem świadoma siebie. Wiem nad czym jeszcze muszę popracować, by w pełni czuć się zadowolona. Gdy spojrzę na siebie sprzed 10 lat, to nie chciałabym być tą samą dziewczyną co wtedy. Gdy cofnę się pamięcią o 5 lat, to czasami żal mi tej siebie, która nie wiedziała o sobie nic, a w swoim pogubieniu podejmowała niefortunne decyzje. Zdarza mi się fantazjować, że z wiedzą i doświadczeniem, które mam teraz, cofam się w czasie i próbuję naprawić wydarzenia z przeszości (niczym bohater filmu Efekt Motyla). Jedno jest pewne. Za 10 lat znowu będę inną osobą. Bogatszą o kolejne lekcje z życia, ale mam nadzieję, że w końcu szczęśliwą.